Surówka z mniszkiem i awokado, polana olejem świeżym słonecznikowym

Czas wrócić do pisania, nawet nie zauważyłam tych dwóch tygodni ciszy tutaj. W międzyczasie codziennie jem coś dzikiego. Ostatnio stałe goszczą na moim talerzu liście mniszka lekarskiego, ciągle w innych kombinacjach. Tym razem to surówka z liści mniszka i awokado, polana Olejem Świeżym słonecznikowym

Piszę z telefonu, także mimo natłoku wspaniałych opisów smaku tejże surówki, podam szybko przepis i dam Wam czas aby ją po prostu wypróbować. Zapewniam, że warto. Poza tym jak zawsze tam gdzie jest mniszek lekarski – Wasza wątroba będzie Wam wdzięczna.

Surówka z mniszka i awokado, polana olejem świeżym słonecznikowym

  • Pęczek liści mniszka, umytych i pokrojonych
  • Jedna czerwona papryka pokrojona w kostkę
  • 1/2 papryki zielonej ostrej
  • 1 awokado pokrojone w kostkę
  • 4 małe pomidorki koktajlowe, również pokrojone
  • 1 mała sałata rzymska, porwana na kawałki
  • 1 łyżka oleju słonecznikowego Olej Świeży.
  • 1 łyżeczka octu balsamicznego lub innego ulubionego
  • Czarny sezam – 1 łyżka
  • Sól i pieprz do smaku

Mieszamy wszystkie składniki, sos możemy zrobić osobno i polać gotową surówkę. Warto odstawić na na 15 minut, aby aby warzywa lekko zmacerowały się w sosie.

U mnie zjedzona bez dodatków, ale myślę że z pieczonymi ziemniakami też będzie wyborna.

Smacznego!

Ocet z kwiatów mniszka, po syropie.

Kwiaty mniszka, stokrotka i bluszczyk kurdybanek

Octy żywe, z naturalnej fermentacji można robić z wielu surowców. O samych octach napiszę osobno, mam trochę fajnych ciekawostek również ze świata, zebranych przy okazji pisania artykułów. Dzisiaj chciałabym Wam napisać posta o occie tytułowym, żeby jeszcze można było z niego w tym roku skorzystać. Mniszek jeszcze kwitnie, ochłodziło się, ten czas się może przedłużyć. Ocet z kwiatów mniszka, z wyciśniętych kwiatów po zrobieniu syropu, lub jak kto woli, miodku mniszkowego, powstał u mnie spontanicznie. Jak większość rzeczy o których piszę. I byłam bardzo pozytywnie zaskoczona jego smakiem i mocą.

Jak co roku od wielu lat, zrobiłam syrop z kwiatów mniszka. Po raz pierwszy robiłam go 18 lat temu, w maju 2002. Z wielkim brzuchem, ponieważ byłam w 7 miesiacu ciąży z moim synem. Pomagała mi zbierać kwiatki 3 letnia córcia. Pamiętam, że miałam jasne spodnie ogrodniczki, z jasno beżowego płócienka. To ważne, bo założyłam je wtedy ostatni raz. Sok z łodyżek ze zrywanych kwiatków tak mi pobrudził spodnie na brzuchu, że były do wywalenia. No sama je pobrudziłam, dobra. Dobrze to zapamiętałam, i już zawsze ubierałam się na czarno zbierając mniszka, albo w ciuchy bardzo roboczo-domowe. A syrop na stałe zagościł w moim domu.

Kilka lat temu pochłonęło mnie octowanie, i zaczęłam robić octy z wszystkiego co mi do głowy wpadło. I również je stosować, do picia z wodą i kulinarnie, do sałatek. Kosmetycznie jestem zbyt leniwa, ale czasem płuczę włosy wodą z octem. Za to octy w których muszki zagoszczą a ja nie zauważę, używam z powodzeniem do sprzątania.

Ocet, ten z kwiatów forsycji

Przepis na ocet z kwiatów mniszka, po syropie.

Tradycyjnie zrobiłam więc syrop z kwiatów mniszka, i z żalem patrzyłam na kwiaty, które zostały po odciśnięciu na sitku. Postanowiłam spróbować. Dość mocno odciśnięte kwiaty włożyłam do dużego słoja, 3 litrowego. To znaczy do 4 słojów, bo tyle miałam kwiatów. Zawsze wypełniam słój do połowy surowcem. Do 5/6 objętości słoja dolałam wody z cukrem. Cukru zawsze daję 4 łyżki na 1 litr wody. Woda była letnia, po przegotowaniu.

Słój zakrywam papierowym ręcznikiem i uszczelniam gumką recepturką. To najbardziej sprawdzona metoda. Muszki przez ręcznik nie przechodzą, a powietrze swobodnie. Każdego dnia przez 3 tygodnie mieszam to co w słoiku wyparzoną drewnianą łyżką. Po 3 tygodniach, jak uspokoi się fermentacja, przestaję mieszać i zostawiam jeszcze na 3 tygodnie, aby ocet dojrzał. Po tym czasie ocet odcedzam i zlewam. Trzymam w szczelnie zakręconych butelkach, w spiżarni ( to znaczy w mojej pracowni). Nie w lodówce, nie pasteryzujemy. I ocet nie ma terminu ważności. Jeśli jest dobrze zrobiony, to jest na zawsze, i będzie smaczniejszy z czasem.

Mam u siebie octy 5 letnie, z moich pierwszych octowych przygód. Zachwycają smakiem. Zostawcie zawsze małą buteleczkę octu, dobrze zakręćcie i zapomnijcie o niej.

Ocet z kwiatów mniszka, po syropie miał zadziwiająco dużo pyłku w sobie, w osadzie. I to mnie przekonało, że absolutnie trzeba go zawsze robić. Szkoda tego pyłku, to jest najcenniejsze co mają kwiaty dla nas.

To moje octy z 2017 roku

A ja przeszukałam cały komputer, i nie mam ani jednego zdjęcia octu z kwiatów mniszka! Ten z forsycji jest podobny w kolorze, taki Wam powinien wyjść.

Udanych eksperymentów!

Justyna

Ps. A tutaj inne moje przepisy z mniszka

Surówka z liści mniszka, jabłka i pomarańczy.

Składniki surówki

Mniszek lekarski to wspaniała roślina, o szerokich dobroczynnych właściwościach, którą warto na stałe wprowadzić do diety. Pamiętam z książek Ireny Gumowskiej czytanych w młodości o wyjątkowej urodzie Francuzek, które stale jadają liście mniszka w surówkach. Ma to sens, ponieważ mniszek regeneruje wątrobę, która odpowiada za oczyszczanie naszej krwi, i pośrednio za wygląd i jakość naszej skóry. Najprostsza metoda na mniszek w diecie, to codzienna surówka z liści mniszka, jabłka i pomarańczy.

Liście mniszka najsmaczniejsze są wczesną wiosną, zanim zakwitną. Są wtedy najmniej gorzkie. Można je jednak jeść cały rok. Ścinane rozety mniszka odrastają nowymi listkami, i możemy mieć swoją prywatną dziką plantację, z zawsze młodą świeżą zieleniną. Warto również liście mniszka bielić, dzięki temu będą o wiele delikatniejsze i bardziej chrupiące. Polega to na tym, że kępę mniszka przykrywamy szczelnie ciężką glinianą doniczką, bez otworu w dnie na kilka dni. Bez światła słonecznego mniszek będzie się wybielał, i nabierał delikatniejszego smaku.

Mimo tego, że gorzki, mniszek jest ratunkiem dla naszego organizmu, a do tego jest dostępny całkiem za darmo. Dla mnie najważniejsze jest to, że jest to żywa żywność. Tak, to jedzenie, które jest pełne energii, której nie ma w przemysłowo hodowanych warzywach, ani innych produktach.

Podrzucam więc dzisiaj jeden bardzo prosty przepis, do codziennego stosowania. Mnie bardzo posmakowała ta surówka i jest naprawdę szybka w przygotowaniu.

Surówka z liści mniszka, jabłka i pomarańczy

Garść liści mniszka

Połówka w miarę słodkiego jabłka

Połówka pomarańczy

Sok z drugiej połówki pomarańczy

Pieprz

Pół łyżeczki octu balsamicznego

Dobrze opłukane liście mniszka, siekamy na większe kawałki, lub rozrywamy palcami

Posiekane liście mniszka lekarskiego

Jabłko ścieramy na tarce na dużych oczkach, połówkę pomarańczy kroimy na kawałki ok 1 cm. Z drugiej połówki wyciskamy sok.

Liście mniszka, starte jabłko i pomarańcza.

Wszystko mieszamy razem, dodając sok z pomarańczy, ocet balsamiczny – lub inny dobry, aromatyczny ocet np. malinowy, oraz pieprz. Jeśli chodzi o octy, niedługo zacznę o nich pisać, i podam uniwersalny przepis na ocet, taki jak ja robię z różnych ziół, owoców i warzyw. I kwiatów.

Podana porcja surówki jest dla jednej osoby.

Smacznego!

Wasza wątroba będzie Wam wdzięczna

Justyna

Surówka z liści mniszka, jabłka i pomarańczy.

Mniszek lekarski w Radio Kielce

Kwiaty mniszka, stokrotka i bluszczyk kurdybanek

W sobotę 02 maja 2020, kilka słów o stosowaniu mniszka lekarskiego, można było usłyszeć w Radio Kielce.

Zapraszam

http://www.radio.kielce.pl/pl/post-105344

Justyna

O mniszku

Duszone liście mniszka, i co z tym ich gorzkim smakiem

Kwiaty mniszka, stokrotka i bluszczyk kurdybanek

Lubię proste i szybkie posiłki. I lubię zjeść coś zielonego do obiadu.

W mojej kuchni to często są mniszki, podagrycznik, albo to co znajdę najbliżej domu. Wykorzystuję to co jest blisko mnie. Tym razem w roli głównej liście mniszka lekarskiego. Jest ich teraz mnóstwo, i są jeszcze w całkiem dobrej kondycji. Młode, czyste liście są łatwo dostępne. Pamiętajcie również, że warto pozbierać trochę liści mniszka przy okazji zbierania kwiatów na syrop mniszkowy. Wiele rzeczy można robić „przy okazji”.

Wiele osób pisze do mnie jak z gorzkością mniszka. To powiem teraz i pewnie będę się powtarzać.

Nie wiem jak bardzo będzie dla Was gorzki mniszek. Nie wiem jak będzie Wam smakował. Gorzej. Nie umiem Wam odpowiedzieć na pytanie – a jak on smakuje ? bo pytacie o to jak Wam on będzie smakował. A tego naprawdę nie wiem.

O moich smakach piszę w każdym poście. One są moje. Jem dzikie rośliny od lat, lubię nowe smaki, lubię próbować i degustować. I wiele razy się przekonałam, że coś co dla mnie jest pyszne – komuś nie przechodzi przez usta. Z różnych powodów. Ale też dlatego, że mamy różnie ustawione kubki smakowe. Ja jestem od 26 lat wegetarianką, i moje kubki będą rejestrowały smaki inaczej niż każdy z Was.

Wracając do mniszka lekarskiego ( popularnie, acz niepoprawnie nazywanego mleczem). Spotkałam mniszki o różnym stopniu goryczki. Młode liście, duże, z roślin przed kwitnieniem, bądź rosnących na terenach podmokłych są delikatniejsze. Im starsze liście, im miejsce bardziej suche, tym smak ostrzejszy i bardziej wyrazisty. Ale, ale …to dobrze! Gorzki smak jest na bardzo potrzebny do równowagi w organizmie, równowagi smaków, a także dla regulacji i wzmocnienia pracy wątroby. Więcej o tym napiszę w osobnym poście. Próbujcie więc mniszka, podjadajcie jego listki, schrupcie pączki, zróbcie placuszki z kwiatów. Nasze kubki smakowe potrzebują 3 tygodni aby zmienić odczuwanie smaku.

Gwarantuję, że po 3 tygodniach podgryzania małych kawałków liści lub ogonków kwiatowych mniszka – Wasza tolerancja na gorzki smak będzie większa.

Duszone liście mniszka, kiszone stokrotki, kiszone kwiaty mniszka, kasza gryczana, bluszczyk kurdybanek i jasnota gajowiec.

Przepis na danie obiadowe z duszonymi liśćmi mniszka.

Może atrakcyjność nie najlepsza, ale smakowitość i owszem.

  • Liście mniszka lekarskiego, większy pęczek, u mnie było ok 20 liści
  • Masło, około łyżki ( ja lubię masło i maślany aromat)
  • Pieprz świeżo zmielony
  • Sól kłodawska

Liście mniszka płuczę w czystej wodzie, dokładnie oglądam, czy są ładne i bez gości ( np. mrówek). Można je posiekać na kawałki około 2 cm, ja wolę w całości je przygotować, są bardziej malownicze i mnie smakują tak lepiej.

Na małej patelni rozgrzewam masło, wrzucam lekko osuszone liście, i duszę około 2 min. Dodaję do smaku sól i pieprz, najchętniej świeżo zmielony.

Mniszek jest gotowy do podania, ale warto go skomponować z kiszonkami, jak poniżej.

W moim daniu obok niego zagościły

  • Kiszone stokrotki
  • Kasza gryczana z curry.
  • I oczywiście bluszczyk kurdybanek na środku talerza. Sam jego widok poprawia mi trawienie, a co dopiero jak go zjadam!
  • Jasnota gajowiec do ozdoby obok talerza ( później została wysuszona i zachowana na później do naparów)

Smacznego i nie bójcie się gorzkiego smaku!

#dzikakuchnia #dzikiewarzywa #jadalnekwiaty #kiszonekwiaty #kiszkonki #pickles #wildeküche #wildgemüse #eingelegtesgemüse #stokrotkapospolita #bellisperennis#daisy #gänseblümchen #mniszeklekarski #löwenzahn #dziczejemy #kaszagryczana #curry #obiad #pickleddaisy #dandelion #taraxacumofficinale #jasnotagajowiec #lamiumgaleobdolon #foragers #forager#foragedfood

Na zdrowie

Justyna

Kiszone łodygi i pączki mniszka , hit na facebooku

3 maja ubiegłego roku zamieściłam poniższy post, z przepisem na kiszone łodygi i pączki mniszka na facebooku, i ma on tam, rekordową jak dla mnie liczbę udostępnień, ponad 300. Bardzo się cieszę, i mam nadzieję, że zostaliście na tyle zainspirowani, iż odważycie się na degustację, i chociaż na testowe zakiszenie małego słoiczka pączków mniszka oraz osobno jego łodyg kwiatowych.

Mniszek lekarski kwiaty i pączki, przygotowane do kiszenia

Ulubione kiszone pączki i łodygi mniszka.

Zbierając kwiaty mniszka na syrop, pożałowałam rok temu ogromnych ilości zostających łodyg kwiatowych. A przecież jak cały mniszek są jadalne. Ukisiłam je tak samo jak pączki. I jestem dalej zachwycona.
W tym roku moje mniszki mają bardzo długie łodyżki i nie mieszczą się pionowo w słoiku, więc je zwinęłam. Są elastyczne, a jednocześnie nie włókniste, więc z przyjemnością będzie można je zjadać o każdej porze roku. Można je pokroić, dla mnie jednak frajdą jest jak mogę je jeść w całości.


Kiszę jak wszystkie kiszonki. Najprościej, bo leniwa jestem. Tak samo kiszę stokrotki. Przepis tutaj

W jednym słoiczku układam łodygi mniszka, w drugim pączki mniszka, a w trzecim kwiaty.


1 litr wody
1 łyżka soli kłodawskiej (19 gr)
Wodę zagotowuję, dodaję sól, i już letnim płynem zalewam zawartość słoiczka, czyli łodygi mniszka. Zakręcam go! Przez kilka dni kiszonka może „pracować”. Jak się uspokoi, najczęściej trwa to około tydzień, dolewam wody z solą, aby zawartość była przykryta. Nie pasteryzuję. Przechowuję część słoiczków w lodówce, część w szafce, są dobre i nadające się do spożycia nawet po roku.

Smacznego kiszonego mniszka!

Justyna


Bardzo polecam #mniszeklekarski #taraxacum #kiszonki #wildedibles #wildfoods #wildkitchen #foragers #forager #taraxacumofficinale #dziczejemy