„Dieta roślinna przepustką do zdrowia. Nowotwory” – recenzja książki mojej przyjaciółki

Tytuł książki jest bardzo bliski memu sercu, ponieważ to w sumie moja dewiza,od lat prawie trzydziestu, a może i dłużej. Autorka, którą mam przyjemność znać, Agata Majcher w bardzo analityczny i dokładny sposób zebrała w jednym miejscu najważniejsze informacje, które mogą przekonać osoby, chcące zmienić swoje życie i żywienie, a taki sposób aby pozostać w zdrowiu i bez nowotworu. „Dieta roślinna przepustką do zdrowia. Nowotwory” – recenzja książki mojej przyjaciółki Agaty Majcher. Poznałyśmy się na kursie Medycyny klasztornej w Katowicach-Panewnikach. Połączyła nas pasja do ziół i wegetarianizm.

Temat jest mi bliski niestety, nie zawsze lubię o tym pisać, dlatego przyznaję, że zajęło mi trochę czasu napisanie recenzji. Bliskie zetknięcie z nowotworami w mojej rodzinie było ogromną traumą. Moja Mama i Siostra w jednym czasie zachorowały i obydwie, po roku zmarły. Było to 17 lat temu, o wiele mniej zarówno się mówiło o nich, jak również było mniej zachorowań. Był to bardzo trudny czas, również pod kątem zastanawiania się jak uniknąć tego co spotkało te dwie najbliższe osoby z mojej rodziny. Ten czas zastanawiania się i rozważania trwa do dziś. Tutaj więcej o mojej historii.

Co znajdziemy w książce?

Agata w swojej książce niezwykle kompleksowo i analitycznie opisuje zagadnienia, którymi się zajęła. W pierwszej części zapoznamy się z rodzajami nowotworów, podstawą diagnostyki, leczenia, wad i zalet zarówno chemioterapii jak i radioterapii. Z różnych stron przygląda się podejściu akademickiej medycyny, nie zniechęcając, ale jednocześnie zachęcając do szerszego spojrzenia na chorego pacjenta i jego przypadłość. Przyznaję, że to pierwsze miejsce, w którym w tak usystematyzowany sposób , bez nadmiaru słów i lania wody, przeczytałam o tym czym jest nowotwór, dlaczego na niego chorujemy i jak to wyglądało historycznie.

Wbrew pozorom, nowotwory to nic nowego, chorowali na nie również nasi prehistoryczni przodkowie.

Znajdziemy tutaj informacje o wpływie na występowanie nowotworów diety, stylu życia, używek, poparte badaniami naukowymi. A najważniejsze, że znajdziemy także sugestie, co na pomaga w utrzymaniu zdrowia, lub jego poprawy, również poparte badaniami. Sugestie oparte na diecie roślinnej. Mnie do tego zachęcać nie trzeba, od 18 roku życia jestem wegetarianką, stosuję jednodniowe posty, jak nasi przodkowie. Jest jednak wiele nieporozumień i niedomówień, i wiele osób boi się diety roślinnej z powodu sugerowanych niedoborów jakich mogą się nabawić.

Mogę powiedzieć, że jestem doskonałym przykładem braku niedoborów. Po 27 latach diety roślinnej z niewielkim dodatkiem jajek i masła, moje wyniki krwi są książkowe. Nie mam również chorób przewlekłych. Oczywiście jestem czujna na to co się dzieje z moim ciałem, ale wiem już doskonale, że właśnie dieta jest tutaj najbardziej istotna, wraz z naszą kondycją psychiczną i zdrową duszą.

W książce „Dieta roślinna przepustką do zdrowia. Nowotwory” zapoznacie się z dobrze znanymi rodzajami diety roślinnej polecanej szczególnie podczas profilaktyki chorób nowotworowych, takimi jak post dr Ewy Dąbrowskiej czy dieta dr Budwig. Obydwa sposoby są doskonale udokumentowane i tysiące osób już skorzystało z ich dobrodziejstwa. Autorka rozprawia się również z mitami niedoborów żelaza lub gorszego żelaza pochodzącego z roślin, czy niedoborów białkowych w diecie wegan czy wegetarian.

Poznacie także zasady diety wg dr Breussa, nutritarianizmu opisanego przez dr Joela Furmana oraz model żywienia przeciwnowotworowego opisanego przez prof. Henryka Bienioka. Autorów i naukowców, którzy o tym piszą jest mnóstwo. Ci wymienieni w książce, z tytułami naukowymi, lekarze są autorytetami w swoich dziedzinach i mieli mierzalne wyniki wśród swoich pacjentów.

Książka zawiera również przepisy kulinarne, które świetnie pokazują, że potrawy roślinne mogą być smaczne i łatwe w przyrządzeniu. I mają nieskończoną liczbę wersji i możliwości przyprawiania i podania. Z radością zobaczyłam również w książce Agaty przepis na pesto z podagrycznika i pokrzywy. Bardzo się cieszę zawsze z promocji dzikich roślin jadalnych. Nie dość, że mają najwyższą gęstość odżywczą jako zielone liście, to są zdecydowanie niemodyfikowane genetycznie. O tym jak to ważne znajdziecie również informacje w książce.

Polecam książkę Agaty Majcher z całego serca. Każdemu, kto chce zmienić swoją kuchnię na bardziej świadomą, bardziej roślinną, bardziej zdrową i smaczną. Polecam również każdemu, kto otarł się o chorobę nowotworową – w najbliższym gronie rodziny, znajomych czy w swoim własnym przypadku. Bez straszenia, w rzeczowy sposób, dowiecie się co zrobić, aby pomóc sobie.

ps. Miszka lubi dobre książki, czytamy je razem. A Wy możecie ją nabyć pod tym linkiem

Weekend z dziką kuchnią i ziołami 20-21 czerwca 2020

Postanowiłam dać Wam możliwość zanurzenia się w zbieraniu i gotowaniu z dzikich roślin jadalnych, chociaż przez dwa dni.
Będziemy chodzić na spacery, rozpoznawać, zbierać, gotować, kisić i octować a także zbierać zioła na kadzidła. Na co tylko nam Matka Natura, nasze chęci i pogoda pozwoli. Weekend z dziką kuchnią i ziołami 20-21 czerwca 2020, to czas który wykorzystamy maksymalnie.


Wszystkie posiłki przygotujemy razem na bazie roślin, które uzbieramy. Z niewielkim dodatkiem ziemniaków, innych warzyw, kasz i domowych zwykłych przypraw. Być może częściowo skorzystamy z jajek, ale to będzie zależało od grupy czy będą chętni. Jeżeli nie – warsztaty będą wegańskie.
Na pewno będą wegetariańskie, ja nie jadam mięsa i ryb od 27 lat.

Program


Zaczynamy w sobotę 20 czerwca o godz. 10.00, kończymy po obiedzie w niedzielę 21 czerwca, około 17:00.

  • Codzienne spacery połączone ze zbieraniem roślin w sobotę 2 , w niedzielę 1 spacer
  • wspólne gotowanie śniadań, obiadów i kolacji
  • warsztaty z produkcji octów ( będę miałam około 10 rodzajów do degustacji)
  • tworzenie kiszonek z dodatkiem dzikich roślin oraz kiszenia ziół samodzielnie
  • przygotowanie herbat utlenianych z uzbieranych liści i kwiatów
  • wiązanie i mieszanie kadzideł ziołowych

Będziemy gotować zarówno w normalnej kuchni, jak i przy ognisku. Wyjedziecie z przepisami, pomysłami, nastawami na octy ziołowe, kiszonkami, herbatkami utlenianymi oraz przygotowanymi miotełkami kadzidlanymi do wysuszenia. Mamy na to pełne dwa dni, chciałabym abyście byli nasyceniu informacjami co robić z dzikich roślin jadalnych i pełni inspiracji do używania ich na co dzień.

Inwestycja za osobę – 590 zł

W cenie jest również nocleg z soboty na niedzielę w miejscu gdzie będą warsztaty. Pokoje są dwuosobowe, z również z łóżkami podwójnymi. Ilość miejsc jest ograniczona. Obowiązuje zadatek 150 zł, do zwrotu w razie odwołania warsztatów z mojej strony.

Zapisy na maila dziczejemy@gmail.com.

Miejsce to urocze siedlisko pod Chodlem, pełne drzew, które otoczone zielenią idealnie nadaje się do poznania jego różnorodnych terenów do zbierania roślin. Tutaj więcej info o Domu w Lesie https://www.facebook.com/goscinnydomwlesie w Hucie Borowskiej

Weekend z dziką kuchnią i ziołami to warsztaty, które świetnie wykorzystują potencjał tego miejsca.

Jestem zielarzem-fitoterapeutą, naturopatą. Prowadzę działalność edukacyjną w zakresie wprowadzania do codziennej diety dzikich roślin jadalnych.

Tutaj więcej informacji o mnie i wykład z moim udziałem:

Wykład na platformie Holiapp.me

https://dziczejemy.pl/2020/05/08/dzikie-rosliny-jadalne-jako-niezbedny-element-wspolczesnej-zdrowej-diety/

O mnie

https://dziczejemy.pl/o-nas/

Relacje z innych warsztatów

https://dziczejemy.pl/2020/04/30/relacje-z-warsztatow/

https://dziczejemy.pl/2020/04/20/relacja-z-warsztatow-kiszenia-w-radoszycach/

Justyna

Justyna Pargieła

Dzikie rośliny jadalne w codziennej diecie – live

Live 07 czerwca 2020

Już w najbliższą niedzielę, 7 czerwca 2020 o godz. 19.00 na poprzez platformę Holiaap.me odbędzie się live z moim udziałem. Pierwszy w moim życiu i przyznaję, że się stresuję. Uwielbiam mówić o dzikich roślinach jadalnych w codziennej diecie, ale zawsze robiłam to na żywo, rozmawiając z Wami. Teraz mam okazję po raz pierwszy być na żywo przez internet.

https://www.facebook.com/events/569618240641801

Jeżeli macie ochotę posłuchać przez godzinę, jakie rośliny teraz polecam do wprowadzenia do diety, w czerwcu, to zapraszam Was serdecznie.

Poniżej link do live, który odbędzie się poprzez platformę cleeckmeeting. Ilość miejsc jest ograniczona, ale na facebooku, na stronie Holiapp.me będzie udostępniona transmisja na żywo. Osoby, które zarejestrują się poprzez cleeckmeeting będą mogły zadawać pytania po wykładzie.

https://holiapp.clickmeeting.com/dzikie-rosliny-jadalne

Zapraszam Was od udziału w tym wydarzeniu, oraz do informacji zwrotnej jak Wam się to podobało !

Mam nadzieję, do zobaczenia w niedzielę

Justyna

Dzika kuchnia i kiszonki w Krakowie – warsztaty

Razem z Renią, prowadzącą magiczne miejsce w Krakowie- Szamankę, zapraszamy na warsztaty już 13 czerwca, w sobotę. Temat będzie dość rozbudowany, czasu już troszkę mniej, ale obiecuję, że zachęcę Was do poznawania, jedzenia i kiszenia roślin, które uzbieramy podczas wspólnego spaceru. Warsztaty z dzikiej kuchni i kiszonek to czas, aby posmakować, spróbować, zapytać o wszystko co dotyczy jedzenia chwastów. Część roślin przywiozę ze sobą, będę miała też do degustacji wcześniej przygotowane kiszonki. Zapraszam serdecznie na wydarzenie – Dzika kuchnia i kiszonki w Krakowie – warsztaty.

Zaproszenie na warsztaty

„Jakie rośliny i zioła można jeść jak warzywa? Dlaczego tak ważne jest aby wprowadzić je do diety?
Jakie dzikie rośliny i zioła można kisić? Czy kiszone stokrotki są smaczne?
Dlaczego coraz więcej mówi się o roli kiszonego w diecie ?
Dlaczego kiszony czerwony barszcz jest remedium na tyle chorób?
Jak kiszonki regenerują jelita?
Co nam daje kiszona marchewka?
Czy kiszone jabłka to najnowszy trend czy staroć z rumuńskiego bazaru?Od kiedy są w Polsce ogórki i jak je kiszono?


Na te wszystkie pytania, a i dodatkowe nasza Prowadząca Justyna Pargieła odpowie na naszych warsztatach.
Kiszonki, to też warsztaty praktyczne, podczas których posmakujemy, opowiemy i wytworzymy żywność, która spełnia najwyższe wymagania zdrowego i świeżego pożywienia.
Będziemy przygotowywać pesto z podagrycznika oraz kisić dzikie rośliny. Udamy się również na krótki spacer nad Wisłę podczas którego nauczymy się rozpoznawać rośliny.
W miarę możliwości prosimy o zabranie pustych słoików:
1 o pojemności 1 l i jeden 0,5 l na osobę. (gdyby ktoś jednak nie miał, będą na miejscu.)

Plan warsztatów
-Spacer 1 h i rozpoznawanie roślin
-Omówienie zebranych roślin i wspólne przyrządzenie 2 potraw, które razem zjemy
– Dzikie kiszonki i przygotowanie 2 kiszonek, które zabierzecie ze sobą do domu

TERMIN: 13.06.2020 r., godz.12.00
MIEJSCE: Szamanka, ul. św Wawrzyńca , Kraków

Koszt udziału: 190 zł/osoba.

W celu rezerwacji miejsca prosimy wpłacić 50zl zadatku.

Zapisy reni.miyabi@gmail.com tel. 518906249

Prowadząca
Justyna Pargieła, ziołoznawca, wegetarianka od 18 roku życia, Towaroznawca zielarski, kosmetyków i żywności funkcjonalnej, Zielarz – Fitoterapeuta po kursie w Instytucie Medycyny Klasztornej w Katowicach – Panewnikach.
Dyplomowany naturopata.
Propagatorka jedzenia dzikich roślin jadalnych, fascynatka octowania i kiszenia stokrotek. Prowadzi profil DziczeJemy

Więcej o roślinach i idei tego co robię – tutaj i tutaj

Zapraszam!

Justyna

Sałatka z liści lipy z olejem konopnym

Wiem, że to śmiesznie wygląda, ale liście lipy najbardziej lubię prosto z drzewa. Czyli poprzez obgryzanie gałązek. Podobnie jak jedzą je nasze owce, Hania i Bania. Doskonale je rozumiem. Młode liście lipy są delikatne, smaczne, kruche i mają leciutko orzechowy posmak. Po prostu majowe delicje. Są też idealne na wiosenną sałatkę. U mnie w to sałatka z liści lipy z olejem konopnym. Oczywiście naszej rodzinnej produkcji, marka Olej Świeży.

Młode liście lipy

Liście lipy również są surowcem zielarski, zawierają substancje o działaniu moczopędnym, przeciwzapalnym i antyseptycznym oraz wzmacniają naczynia krwionośne. Więcej informacji zawsze u dr Różańskiego. Ja chętnie jadam je jako dzikie warzywo, po pierwsze dlatego, że mi smakują, po drugie wolę przyjmować witaminy i mikroelementy właśnie w tej formie – wyjątkowo wartościowego i świeżego jedzenia, zbieranego z dzikich stanów. Te liście akurat zbierałam w moim półdzikim ogrodzie, z 5 lip rosnących razem od lat.

Poszukajcie swojej lipy, już za chwilę przyda się ta wiedza, jak będziemy zbierać kwiaty lipy na pyszną zimową herbatę.

Liście zbieramy z dolnych gałązek, oczywiście maksymalnie 30% tego co jest dostępne, to podstawowa zasada bezpiecznego i etycznego pozyskiwania surowców zielarskich. Najbardziej lubię zbierać zioła do koszyków, rośliny mogą w nich oddychać, a ewentualne małe robaczki mają którędy się wydostać. Gorzej, że łażą potem po samochodzie 🙂

Młode liście lipy

A oto przepis

Sałatka z liści lipy z olejem konopnym

  • Dwie garście świeżych, młodych liści lipy, umytych i osuszonych
  • Połowa pomarańczy, pokrojonej na cząstki ok 1- 1,5 cm
  • Świeże nasiona granatu, z połówki owocu
  • 2 łyżki oleju konopnego Olej Świeży
  • Sól, pieprz
  • Łyżeczka miodu, jeżeli potrzebujecie pomarańcza jest kwaśna

Mieszamy liście z pomarańczą, posypujemy nasionami granatu. Przygotowujemy dressing z oleju konopnego, soku z naszej pomarańczy, solu, pieprzu i miodu. Mieszamy te składniki do uzyskania emulsji. Polewamy sałatkę. Warto zostawić ją na ok 20 min, w celu przegryzienia smaku.

Ta sałatka to idealne drugie śniadanie, możemy zabrać ją do pracy w słoiczku, lub podać do obiadu. Mnie jednak idealnie smakuje sama, bez innych dodatków.

Pamiętajcie, że dzikie rośliny jadalne, w tym liście lipy to skarbnica witamin i minerałów, oraz to prawdziwe, żywe jedzenie. Wprowadzenie ich na stałe do diety, śledzenie rytmu przyrody i używanie tych roślin, które aktualnie są dostępne, to najlepsze co możemy teraz zrobić dla swojego zdrowia. Fizycznego i psychicznego. W tym wpisie mówię o tym więcej.

Używany tutaj olej konopny jest świeżo wyciskany, ciemnozielony, zawiera kwasy omega 3 i omega 6 w doskonałej dla nas proporcji, oraz dużo białka. To prawdziwy prozdrowotny produkt, do codziennego używania.

Sałatka z liści lipy z olejem konopnym

Smacznego i na zdrowie !

ps. Liście lipy smaczne są jeszcze przez chwilę, trzeba ich szukać szybciutko!

A tutaj inne sałatki wiosenne

Justyna

„Czytanie w bramie” reportaż Moniki Hemperek w Radio Lublin

W roku ubiegłym, 2019, spontanicznie podjęłam inicjatywę czytania na głos, w bramie na Starym Mieście w Lublinie mojego ulubionego podręcznika zielarstwa – Zielnika Syreniusza. Został on wydany w XVII wieku, w 1613 roku, w Krakowie, a jego autorem jest Szymon Syreński. Polski botanik i lekarz, który przez 30 lat spisywał metody na stosowanie ziół w Polsce i Europie. Książka została wydana po śmierci Szymona Syreńskiego, a druk sfinansowała Anna Wazówna, sprzedając swoje klejnoty. „Czytanie w bramie”, to reportaż Moniki Hemperek w Radio Lublin, o tej inicjatywie.

Zielnik wydany został w języku polskim, jednak użyto czcionki szwabachy polskiej, która dla nas jest bardzo trudna do odczytania. Ograniczało to swobodne korzystanie z zielnika.

Fragment o oleiu lnianym

W 2017 roku wydawnictwo pana Michała Łuczaja z Krosna, podjęło się wielkiej pracy, przepisania dziennika na czcionkę współczesną i wydania go. Ukazało się 5 tomowe wydawnictwo, ponieważ całość zielnika to prawie 1300 stron druku. Podzielono je na 5 tomów, plus tom 6 – suplement będący spisem ziół po polsku, niemiecku i łacinie.

Zafascynowana piękną polszczyzną, którą Szymon Syreński pisał o ziołach, wpadłam na pomysł czytania Zielnika na głos. Przez wszystkie środy lipca 2019 roku, na Starym Mieście w Lublinie czytałam przez godzinę zielnik na głos. Towarzyszyła mi przyjaciółka, która również zajmuje się ziołami, lubelska zielarka Ilona Krawczyk.

O inicjatywie powstał reportaż w Radio Lublin. Do odsłuchania w poniższym linku.

„Czytanie w bramie” Reportaż Moniki Hemperek z dnia 23 lipca 2019 roku

Może i Was zachwyci Zielnik Syreniusza? Jeżeli tak, jest do nabycia w wydawnictwie, link poniżej. Jest tam również wiele innych, ciekawych pozycji.

Krośnieńska Oficyna Wydawnicza

O stokrotkach

Justyna

PS. Tutaj drugi wpis o Zielniku, i link do krótkiego filmu na YouTubie, w którym o nim opowiadam.

Olej z czarnuszki w guacamole, czyli awokado na ostro

Guacamole z olejem z czarnuszki

Olej z czarnuszki, ostry, aromatyczny i super zdrowy, jest dość trudny do użycia kulinarnie. Raczej polecany jest do spożycia samodzielnie, jako wsparcie zdrowia. Po prostu jedna łyżeczka rano na czczo, przez 3 tygodnie albo 3 miesiące, w zależności od problemu w którym potrzebujemy wsparcia. Olej z czarnuszki w guacamole, to całkiem udana próba wprowadzenia go do kuchni.

Warto testować używanie oleju z czarnuszki jako przyprawy, i mam dla Was taką propozycję.

Olej z czarnuszki w guacamole, czyli awokado na ostro

Lubimy surówki, sałatki i awokado. To zdrowy tłuszcz, jednak dość mdły dla wielu osób. W postaci guacamole, czyli surówki z pomidorami, cebulą, czosnkiem z awokado smakuje wybornie. A jak polejemy je olejem z czarnuszki, to już niebo w gębie.

To proste i znane danie, ale podajemy nasz przepis:

  • Dojrzałe awokado, ja lubię Hass, jest zawsze dobre do zjedzenia
  • 2-3 pomidorki koktajlowe, w zależności od ich wielkości
  • połowa małej cebuli, może być biała cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • Ocet domowy ( u mnie mniszkowy) lub sok z cytryny
  • Sól, pieprz
  • Olej z czarnuszki, świeży, na zimno tłoczony i niefiltrowany u nas OlejŚwieży z czarnuszki
Guacamole z olejem z czarnuszki
Olej z czarnuszki w guacamole, czyli awokado na ostro

Drobno siekam cebulkę, pomidora i miażdżę ząbek czosnku, awokado ugniatam widelcem. Dodaję parę kropli octu mniszkowego, sól i pieprz. Posypuję posiekaną świeża kolendrą.

Na końcu polewam guacamole łyżeczką oleju z czarnuszki, delikatnie mieszam.

U mnie taka sałatka wystarczy na kolację, będzie pasować do omleta z czosnkiem niedźwiedzim lub jako samodzielne danie.

Olej z czarnuszki swoją pikantnością doda więcej wyrazu do delikatnego awokado. Regularnie używane dostarczą dobrze zbilansowanych kwasów omega 3 i omega 6, oraz wielu niezbędnych mikroelementów i witamin. Olej z czarnuszki wspiera przyswajanie witaminy d3, i dodatkowo oczyszczanie organizmu z grzybów i pasożytów.

Na zdrowie!

Justyna

Stokrotki sposobem na detoks – w Radio Kielce

Dzisiaj w Radio Kielce można mnie było usłyszeć jak mówiłam o stokrotkach. Poniżej link do strony, będzie mi miło jak zajrzycie.

Używacie stokrotek?

Kto jada?

Kto pija napar ze stokrotek?

Wiecie, ja pięknie oczyszczają krew e szkodliwych produktów przemiany materii? Pisał o tym już Szymon Syreński w XVII wieku w swoim zielniku liczącym prawie 1300 stron. O nim więcej niebawem. A dzisiaj zapraszam na stronę Radia Kielce

http://www.radio.kielce.pl/pl/post-105852

Justyna

A tutaj piszę o stokrotkach

Dzikie rośliny jadalne jako niezbędny element współczesnej zdrowej diety

Justyna Pargieła

Zapraszam serdecznie do wysłuchania mojego bezpłatnego wykłady na temat: Dzikie roślin jadalne jako niezbędnego elementu zdrowej diety. Miałam przyjemność wygłosić ten wykład w Krakowie, w ubiegłym roku, podczas targów towarzyszących V Międzynarodowemu Kongresowi Medycyny Chińskiej i Medycyny Integracyjnej, który odbył się na przełomie czerwca i lipca 2019 roku.

Taki wstęp na mój temat znajdziecie na stronie holiapp.me:

„W lesie, na łące, w parkach i ogrodach rosną dzikie rośliny, które nie są dla nas niczym więcej niż chwastami. W rzeczywistości są one nieocenionym źródłem korzystnych dla zdrowia składników. Dziko rosnące rośliny czy chwasty możemy wykorzystywać kulinarnie, a także parzyć z nich napary i robić nalewki. O tym, które dzikie rośliny jadalne możemy wykorzystać w naszej kuchni opowie nam Justyna Pargieła”

Wykład jest bezpłatny, trzeba się tylko zarejestrować na platformie, żeby cały odsłuchać.

Zapraszam serdecznie

Justyna

PS.

Jeśli macie ochotę jeszcze mnie posłuchać to poniżej podaję linki do wpisów

Zielony koktajl mocy, z chwastami

Wiosna to czas, w którym mamy szczególną potrzebę oczyszczenia organizmu, wzmocnienia go i nabrania lepszej figury przed latem. Dobrą metodą jest wprowadzenie do codziennych posiłków zielonego koktajlu. Można zacząć od bardzo popularnego selera naciowego, jarmużu czy szpinaku. Ich smak jest nam również znany, co ważne, jeżeli zaczynamy przygodę z zielonym, surowym jedzeniem. Ja oczywiście polecam dziki zielony koktajl mocy, z chwastami, a raczej z cudownymi ziołami – pokrzywą, podagrycznikiem, mniszkiem i uprawianą kolendrą. Plus pomarańcza dla aromatu.

Wszystkie zielone warzywa zawierają chlorofil, który jest dla roślin tak cenny, jak hemoglobina dla nas. I chlorofil z roślin wspiera naszą krew. Im ciemniejsze liście, tym więcej chlorofilu, i więcej zdrowych składników dla nas. I oczywiście każda z roślin ma swoje cudowne właściwości. Dzisiaj tylko po kilka słów o każdej z nich, z czasem o każdej napiszę więcej. Jeżeli jednak teraz szukacie dokładnych informacji, ja zawsze odsyłam do strony dr Henryka Różańskiego, u którego uczyłam i uczę się zielarstwa.

Składniki zielonego koktajlu mocy: pomarańcza, podagrycznik, cykoria, jabłko, ogórek, pokrzywa, mniszek, cykoria.

Pokrzywa

Królowa majowa, to każdy wie, że pokrzywa majowa najlepsza, i wtedy ma najwięcej właściwości. Zanim zakwitnie. Wtedy zbieramy młode szczyty roślin, najlepiej 10-20 cm, lub same młode liście. I dla najlepszej kuracji warto używać jej właśnie teraz. Możemy robić codziennie świeży sok, 50 ml czystego soku z pokrzywy będzie wystarczające. Lub, dużą garść pokrzyw wrzucamy do koktajlu i miksujemy. Pamiętajmy, aby wcześniej pokroić drobno łodygi, ponieważ pokrzywa jest bardzo włóknista. Zresztą.

Robiono z niej płótno, nici, a nawet ochronne energetycznie bransoletki.

Pamiętacie bajkę o 12 braciach? No, i wedle pewnych informacji pościel rosyjskich carów, była tkana wyłącznie z pokrzywowych włókien. No dobrze, napiszę osobnego posta o pokrzywie.

Wracając do właściwości. Pokrzywa zawiera żelazo, jod, fosfor, siarkę, magnez, sód, witaminy A, C, B2, B5, K, flawonoidy, fitosterole, histaminę i inne. W fitoterapii pokrzywa jest bardzo ważnym surowcem, używanym przy podnoszeniu odporności, anemii, problemach z przemianą materii, przy zatrzymaniu wody w organizmie, przy nadmiarze kwasu moczowego itd itp. To naprawdę wspaniała roślina. Co jednak ważne.

Pokrzywę najlepiej używać teraz w maju. Świeżą. I jeżeli robicie to codziennie, to maksymalnie 14 dni, potem należy zrobić 14 dni przerwy.

Oczywiście, jeżeli raz na kilka dni jecie pokrzywę, albo pijecie z niej sok, te 14 dni nie obowiązuje. Pokrzywa zawiera histaminę, i u niektórych osób przedawkowanie może wywołać silną reakcję alergiczną, z plamami na skórze, które długo ne zejdą. Na przykład kilka lat.

Podagrycznik

Inaczej śnitka, gierz, girsz. Chwast, który znacie na pewno, ale o tym nie wiecie. Uciążliwy chwast, mój ulubiony. Usuwa nadmiar kwasu moczowego, stąd jego nazwa podagrycznik – od podagry – dny moczanowej. Zawiera mnóstwo cennych składników, między innymi witaminę C, miedź i bor! Tutaj filmik jak go rozpoznać.

Mniszek lekarski

wspiera oczyszczanie wątroby, poprawia pracę nerek, w związku z tym odmładza i podnosi odporność. O mniszku już było – kiszonym, duszonym, w surówce, i przerobionym na ocet, a także o toniku z kwiatów mniszka. I parę słów o nim w Radio Kielce

Kolendra

Do tej pory trochę po macoszemu traktowana, ze względu na swój mydlany aromat. Na szczęście zaczynamy ją kochać, ponieważ usuwa z organizmu metale ciężkie, a to niezmiernie istotne przy współobecności wielu schorzeń, również autoimmunologicznych. Dodana do innych ziół, naprawdę da się lubić. Zawiera m.in. witaminy A,B,C i K.

Pomarańcza

Nie miałam cytryny, więc dałam pomarańczę. Musi zawierać coś co mój organizm potrzebuje, ponieważ mogą je jeść kilogramami ostatnio. Na pewno ma flawonoidy, witaminę C, witaminy z grupy B, i takie mikroelementy jak fosfor, magnez, mangan, selen i miedź. Oprócz odporności wpływa też na poprawę stanu plamki żółtej w oku.

Przepis na zielony koktajl mocy, z chwastami

  • Garść pokrzywy
  • Kilka dorodnych łodyg podagrycznika
  • Duży pęczek liści mniszka
  • Kilka gałązek kolendry
  • Połowa pomarańczy
  • Cykoria
  • Ogórek

Zmiksować do kremowej konsystencji.

Smacznego !

PS. Oczywiście, jeżeli nie łączycie owoców z warzywami, usuńcie pomarańczę. Samo jabłko nada delikatnego smaku.

Justyna

Posiekane chwasty, przed zmiksowaniem. Zielono mi!