Frytki z batatów z olejem z czarnuszki

Obiecałam, że będę testować kulinarne zastosowanie oleju z czarnuszki. To dość trudne, ponieważ jego wyrazisty smak dominuje i zabija inne aromaty. Udało mi się jednak takie jedno danie, i jestem z niego bardzo zadowolona. Naprawdę smakowało wybornie, bo słodycz batatów przełamałam goryczą oleju. Warto było spróbować, a Was zapraszam na frytki z batatów z olejem z czarnuszki.

Bataty posypane kurkumą, kminkiem i solą, polane olejem z czarnuszki.

Bataty jako żywność w diecie bezśluzowej

Słodkie ziemniaki, czyli bataty bardzo lubię, a po lekturze książki Arnolda Ehreta – Żywność bezśluzowa, jeszcze bardziej je cenię. O książce będzie osobny post, ale w skrócie napiszę, że Arnold Ehret to niemiecki naturopata, który nie żyje już od 100 lat. Był nieuleczalnie chory od urodzenia, nikt nie był w stanie mu pomóc. Testując odważnie na sobie różne metody żywienia, wyleczył się i stworzył system jedzenia bezśluzowego. Jest to taka żywność, która nie wytwarza w naszym ciele śluzu, który wedle tego systemu odpowiada za nieprawidłowe funkcjonowanie naszego organizmu. Oczyszczenie ze śluzu, który mamy zgromadzony od dzieciństwa, oraz nie wprowadzanie nowego do diety to fundamenty systemu dr Arnolda Ehreta. Od razu chcę zaznaczyć, że ten przepis nie jest zgodny z tym systemem – mówię tylko o batatach, które są wg niego o wiele lepsze niż ziemniaki.

Frytki z batatów z olejem z czarnuszki Olej Świeży

  • 4 nieduże bataty
  • 1 łyżka kminku
  • 1 łyżka kurkumy
  • 0,5 łyżeczki soli gruboziarnistej
  • 1 łyżeczka oleju z czarnuszki Olej Świeży

Bataty myjemy, obieramy ze skórki i kroimy w słupki. W międzyczasie piekarnik nagrzewamy do 180 stopni, ja używałam termoobiegu. Wykładamy blachę papierem do pieczenie. Rozkładamy kawałki batatów i posypujemy równomiernie przyprawami. Na końcu delikatnie polewamy olejem z czarnuszki, i ponownie mieszamy frytki. Oleju nie może być dużo, on ma tylko podkreślić smak, jak przyprawa.

Pieczemy frytki około 25-30 minut, aż końce lekko zbrązowieją. Od razu podajemy, najlepiej z surówką z mniszka, tutaj macie przepis.

Upieczone frytki z batatów , zapomniałam, że na końcu posypałam jeszcze je świeżym rozmarynem. To te patyki 🙂

Smacznego !

Justyna

Jak rozpoznać czerwoną koniczynę?

Sezon w pełni, wszystko rośnie jak szalone. Czerwona koniczyna Trifollium pratense także. Uczestnicy moich warsztatów często pamiętają z dzieciństwa wysysanie słodkiego soku z rurkowych kwiatów w główce kwiatu. Ten słodki smak również przyciąga pszczoły i inne owady, koniczyna jest wdzięczną rośliną miododajną. Najprościej dla nas pozyskać kwiaty i je wysuszyć. Ale najpierw zgodnie z tytułem – jak rozpoznać czerwoną koniczynę?

Jest to roślina z rodziny bobowatych, rośnie powszechnie na łąkach, przydrożach, wysoko koszonych trawnikach. Czerwona koniczyna jest ziołem szczególnie cennym dla kobiet, ponieważ zawiera fito estrogeny. Używana jest w mieszankach oraz samodzielnie w naparach jako wsparcie łagodnego przechodzenia menopauzy. Działa także moczopędnie, przeciwobrzękowo, uspokajająco oraz zmniejsza nadmierne krwawienia mięsiączkowe. Kwiaty suszymy w zacienionym miejscu, w temperaturze do 50 stopni.

Koniczyna łąkowa, vel koniczyna czerwona. Uzupełnię niebawem z jakiej to książki, zdjęcie jest z 2017 roku

Na szczęście dla mnie ( bo lubię), jest to także roślina jadalna. Zawiera białka, aminokwasy, sole mineralne. Można spożywać zarówno liście jak i kwiaty, zdecydowanie jednak kwiaty są bardziej atrakcyjne. Są piękną jadalną ozdobą ciast, sałatek i deserów. Można także jadać je na ciepło, na przykład dodając do omletów, zup czy duszonych warzyw. Moja ulubiona forma to kwiaty koniczyny w cieście.

Przepis

Kwiaty koniczyny w cieście

Ciasto z mąki z ciecierzycy

  • 1 szklanka mąki z ciecierzycy
  • 1 szklanka wody
  • sól

Mieszamy mąkę z wodą, i odstawiamy na minimum godzinę do napęcznienia. Można także zostawić na noc, i jeżeli mąka nawet lekko sfermentuje to będzie to ciasto dla nas lżej strawne, a nawet smaczniejsze.

Zanurzamy kwiaty koniczyny w przygotowanym cieście, i smażymy na głębokim tłuszczu lub maśle. Można spróbować upiec w piekarniku, ale przyznaje, że nie robiłam takiej próby. Kwiatów nie płuczę, pamiętam zawsze, że w kwiatach są pyłki, które są również bardzo cenne.

Kwiaty koniczyny w cieście są ciekawą przekąską na spotkanie rodzinne, przyjęcie, szczególnie dla dzieci.

Wybaczcie jakość, to zdjęcie z 19 lipca 2014 roku, z moich warsztatów w Kalinowym Młynie

Informacje naukowe o czerwonej koniczynie u dr Różańskiego

Tutaj znajdziesz moje inne filmiki na youtube

Na zdrowie i zbierajcie koniczynę!

Justyna

Ciasto ucierane makowo – porzeczkowe

Tego jeszcze nie było. Ciągle pokazujemy tylko surówki, sałatki i dania wytrawne a czasem deser też potrzebny. Mamy sezon na czerwoną porzeczkę, i wyjątkowo nam posmakowała w połączeniu z makiem. Trochę jednak nietypowo, będzie to ciasto ucierane makowo – porzeczkowe.

Idealne do popołudniowej kawy, z wyraźnym makowym słodkim aromatem, który świetnie przełamuje kwaskowatość czerwonej porzeczki. Drobne ziarenka maku w środku ciasta, dodają przyjemnej struktury i ciasto je się bardzo przyjemnie.

Przepis na ciasto makowo – porzeczkowe

Proporcje na okrągłą foremkę śr 20 cm

  • 120 gr oleju makowego ( około 100 ml, może być pół na pół z masłem)
  • 2 łyżki suchego maku
  • 150 gr cukru
  • 1 opakowanie cukru waniliowego lub kilka kropli ekstraktu z wanilii
  • 4 łyżki mleka, może być dowolne roślinne
  • 3 jajka
  • 230 gr mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 szklanka czerwonych porzeczek, obranych z szypułek, umytych i wysuszonych
  • Masło do wysmarowania formy
Ciasto makowo – porzeczkowe w piekarniku

Wszystkie składniki oprócz porzeczek, wymieszać i wyrobić ciasto ręcznym mikserem. Wlewamy do wysmarowanej masłem formy. Posypujemy porzeczkami. Pieczemy 40 minut w temperaturze 190 stopni, na programie z termoobiegiem.

Po wyjęciu z piekarnika, dajemy czas na ostygnięcie, zanim je zjemy. Ciasto jest wyraźnie makowe, przyjemnie kwaskowe od porzeczek, a mak przyjemnie czuć w zębach.

Smacznego !

PS. Zachęcamy do używania olejów na surowo, jednak raz na jakiś czas małe szaleństwo i upieczenie ciasta z naszym olejem jest dozwolone i służy dobremu humorowi 😉

Justyna

PS. Tutaj inne przepisy z olejem makowym

Surówka z mniszkiem i awokado, polana olejem świeżym słonecznikowym

Czas wrócić do pisania, nawet nie zauważyłam tych dwóch tygodni ciszy tutaj. W międzyczasie codziennie jem coś dzikiego. Ostatnio stałe goszczą na moim talerzu liście mniszka lekarskiego, ciągle w innych kombinacjach. Tym razem to surówka z liści mniszka i awokado, polana Olejem Świeżym słonecznikowym

Piszę z telefonu, także mimo natłoku wspaniałych opisów smaku tejże surówki, podam szybko przepis i dam Wam czas aby ją po prostu wypróbować. Zapewniam, że warto. Poza tym jak zawsze tam gdzie jest mniszek lekarski – Wasza wątroba będzie Wam wdzięczna.

Surówka z mniszka i awokado, polana olejem świeżym słonecznikowym

  • Pęczek liści mniszka, umytych i pokrojonych
  • Jedna czerwona papryka pokrojona w kostkę
  • 1/2 papryki zielonej ostrej
  • 1 awokado pokrojone w kostkę
  • 4 małe pomidorki koktajlowe, również pokrojone
  • 1 mała sałata rzymska, porwana na kawałki
  • 1 łyżka oleju słonecznikowego Olej Świeży.
  • 1 łyżeczka octu balsamicznego lub innego ulubionego
  • Czarny sezam – 1 łyżka
  • Sól i pieprz do smaku

Mieszamy wszystkie składniki, sos możemy zrobić osobno i polać gotową surówkę. Warto odstawić na na 15 minut, aby aby warzywa lekko zmacerowały się w sosie.

U mnie zjedzona bez dodatków, ale myślę że z pieczonymi ziemniakami też będzie wyborna.

Smacznego!

Weekend z dziką kuchnią i ziołami 20-21 czerwca 2020

Postanowiłam dać Wam możliwość zanurzenia się w zbieraniu i gotowaniu z dzikich roślin jadalnych, chociaż przez dwa dni.
Będziemy chodzić na spacery, rozpoznawać, zbierać, gotować, kisić i octować a także zbierać zioła na kadzidła. Na co tylko nam Matka Natura, nasze chęci i pogoda pozwoli. Weekend z dziką kuchnią i ziołami 20-21 czerwca 2020, to czas który wykorzystamy maksymalnie.


Wszystkie posiłki przygotujemy razem na bazie roślin, które uzbieramy. Z niewielkim dodatkiem ziemniaków, innych warzyw, kasz i domowych zwykłych przypraw. Być może częściowo skorzystamy z jajek, ale to będzie zależało od grupy czy będą chętni. Jeżeli nie – warsztaty będą wegańskie.
Na pewno będą wegetariańskie, ja nie jadam mięsa i ryb od 27 lat.

Program


Zaczynamy w sobotę 20 czerwca o godz. 10.00, kończymy po obiedzie w niedzielę 21 czerwca, około 17:00.

  • Codzienne spacery połączone ze zbieraniem roślin w sobotę 2 , w niedzielę 1 spacer
  • wspólne gotowanie śniadań, obiadów i kolacji
  • warsztaty z produkcji octów ( będę miałam około 10 rodzajów do degustacji)
  • tworzenie kiszonek z dodatkiem dzikich roślin oraz kiszenia ziół samodzielnie
  • przygotowanie herbat utlenianych z uzbieranych liści i kwiatów
  • wiązanie i mieszanie kadzideł ziołowych

Będziemy gotować zarówno w normalnej kuchni, jak i przy ognisku. Wyjedziecie z przepisami, pomysłami, nastawami na octy ziołowe, kiszonkami, herbatkami utlenianymi oraz przygotowanymi miotełkami kadzidlanymi do wysuszenia. Mamy na to pełne dwa dni, chciałabym abyście byli nasyceniu informacjami co robić z dzikich roślin jadalnych i pełni inspiracji do używania ich na co dzień.

Inwestycja za osobę – 590 zł

W cenie jest również nocleg z soboty na niedzielę w miejscu gdzie będą warsztaty. Pokoje są dwuosobowe, z również z łóżkami podwójnymi. Ilość miejsc jest ograniczona. Obowiązuje zadatek 150 zł, do zwrotu w razie odwołania warsztatów z mojej strony.

Zapisy na maila dziczejemy@gmail.com.

Miejsce to urocze siedlisko pod Chodlem, pełne drzew, które otoczone zielenią idealnie nadaje się do poznania jego różnorodnych terenów do zbierania roślin. Tutaj więcej info o Domu w Lesie https://www.facebook.com/goscinnydomwlesie w Hucie Borowskiej

Weekend z dziką kuchnią i ziołami to warsztaty, które świetnie wykorzystują potencjał tego miejsca.

Jestem zielarzem-fitoterapeutą, naturopatą. Prowadzę działalność edukacyjną w zakresie wprowadzania do codziennej diety dzikich roślin jadalnych.

Tutaj więcej informacji o mnie i wykład z moim udziałem:

Wykład na platformie Holiapp.me

https://dziczejemy.pl/2020/05/08/dzikie-rosliny-jadalne-jako-niezbedny-element-wspolczesnej-zdrowej-diety/

O mnie

https://dziczejemy.pl/o-nas/

Relacje z innych warsztatów

https://dziczejemy.pl/2020/04/30/relacje-z-warsztatow/

https://dziczejemy.pl/2020/04/20/relacja-z-warsztatow-kiszenia-w-radoszycach/

Justyna

Justyna Pargieła

Dzika kuchnia i kiszonki w Krakowie – warsztaty

Razem z Renią, prowadzącą magiczne miejsce w Krakowie- Szamankę, zapraszamy na warsztaty już 13 czerwca, w sobotę. Temat będzie dość rozbudowany, czasu już troszkę mniej, ale obiecuję, że zachęcę Was do poznawania, jedzenia i kiszenia roślin, które uzbieramy podczas wspólnego spaceru. Warsztaty z dzikiej kuchni i kiszonek to czas, aby posmakować, spróbować, zapytać o wszystko co dotyczy jedzenia chwastów. Część roślin przywiozę ze sobą, będę miała też do degustacji wcześniej przygotowane kiszonki. Zapraszam serdecznie na wydarzenie – Dzika kuchnia i kiszonki w Krakowie – warsztaty.

Zaproszenie na warsztaty

„Jakie rośliny i zioła można jeść jak warzywa? Dlaczego tak ważne jest aby wprowadzić je do diety?
Jakie dzikie rośliny i zioła można kisić? Czy kiszone stokrotki są smaczne?
Dlaczego coraz więcej mówi się o roli kiszonego w diecie ?
Dlaczego kiszony czerwony barszcz jest remedium na tyle chorób?
Jak kiszonki regenerują jelita?
Co nam daje kiszona marchewka?
Czy kiszone jabłka to najnowszy trend czy staroć z rumuńskiego bazaru?Od kiedy są w Polsce ogórki i jak je kiszono?


Na te wszystkie pytania, a i dodatkowe nasza Prowadząca Justyna Pargieła odpowie na naszych warsztatach.
Kiszonki, to też warsztaty praktyczne, podczas których posmakujemy, opowiemy i wytworzymy żywność, która spełnia najwyższe wymagania zdrowego i świeżego pożywienia.
Będziemy przygotowywać pesto z podagrycznika oraz kisić dzikie rośliny. Udamy się również na krótki spacer nad Wisłę podczas którego nauczymy się rozpoznawać rośliny.
W miarę możliwości prosimy o zabranie pustych słoików:
1 o pojemności 1 l i jeden 0,5 l na osobę. (gdyby ktoś jednak nie miał, będą na miejscu.)

Plan warsztatów
-Spacer 1 h i rozpoznawanie roślin
-Omówienie zebranych roślin i wspólne przyrządzenie 2 potraw, które razem zjemy
– Dzikie kiszonki i przygotowanie 2 kiszonek, które zabierzecie ze sobą do domu

TERMIN: 13.06.2020 r., godz.12.00
MIEJSCE: Szamanka, ul. św Wawrzyńca , Kraków

Koszt udziału: 190 zł/osoba.

W celu rezerwacji miejsca prosimy wpłacić 50zl zadatku.

Zapisy reni.miyabi@gmail.com tel. 518906249

Prowadząca
Justyna Pargieła, ziołoznawca, wegetarianka od 18 roku życia, Towaroznawca zielarski, kosmetyków i żywności funkcjonalnej, Zielarz – Fitoterapeuta po kursie w Instytucie Medycyny Klasztornej w Katowicach – Panewnikach.
Dyplomowany naturopata.
Propagatorka jedzenia dzikich roślin jadalnych, fascynatka octowania i kiszenia stokrotek. Prowadzi profil DziczeJemy

Więcej o roślinach i idei tego co robię – tutaj i tutaj

Zapraszam!

Justyna

Sałatka z liści lipy z olejem konopnym

Wiem, że to śmiesznie wygląda, ale liście lipy najbardziej lubię prosto z drzewa. Czyli poprzez obgryzanie gałązek. Podobnie jak jedzą je nasze owce, Hania i Bania. Doskonale je rozumiem. Młode liście lipy są delikatne, smaczne, kruche i mają leciutko orzechowy posmak. Po prostu majowe delicje. Są też idealne na wiosenną sałatkę. U mnie w to sałatka z liści lipy z olejem konopnym. Oczywiście naszej rodzinnej produkcji, marka Olej Świeży.

Młode liście lipy

Liście lipy również są surowcem zielarski, zawierają substancje o działaniu moczopędnym, przeciwzapalnym i antyseptycznym oraz wzmacniają naczynia krwionośne. Więcej informacji zawsze u dr Różańskiego. Ja chętnie jadam je jako dzikie warzywo, po pierwsze dlatego, że mi smakują, po drugie wolę przyjmować witaminy i mikroelementy właśnie w tej formie – wyjątkowo wartościowego i świeżego jedzenia, zbieranego z dzikich stanów. Te liście akurat zbierałam w moim półdzikim ogrodzie, z 5 lip rosnących razem od lat.

Poszukajcie swojej lipy, już za chwilę przyda się ta wiedza, jak będziemy zbierać kwiaty lipy na pyszną zimową herbatę.

Liście zbieramy z dolnych gałązek, oczywiście maksymalnie 30% tego co jest dostępne, to podstawowa zasada bezpiecznego i etycznego pozyskiwania surowców zielarskich. Najbardziej lubię zbierać zioła do koszyków, rośliny mogą w nich oddychać, a ewentualne małe robaczki mają którędy się wydostać. Gorzej, że łażą potem po samochodzie 🙂

Młode liście lipy

A oto przepis

Sałatka z liści lipy z olejem konopnym

  • Dwie garście świeżych, młodych liści lipy, umytych i osuszonych
  • Połowa pomarańczy, pokrojonej na cząstki ok 1- 1,5 cm
  • Świeże nasiona granatu, z połówki owocu
  • 2 łyżki oleju konopnego Olej Świeży
  • Sól, pieprz
  • Łyżeczka miodu, jeżeli potrzebujecie pomarańcza jest kwaśna

Mieszamy liście z pomarańczą, posypujemy nasionami granatu. Przygotowujemy dressing z oleju konopnego, soku z naszej pomarańczy, solu, pieprzu i miodu. Mieszamy te składniki do uzyskania emulsji. Polewamy sałatkę. Warto zostawić ją na ok 20 min, w celu przegryzienia smaku.

Ta sałatka to idealne drugie śniadanie, możemy zabrać ją do pracy w słoiczku, lub podać do obiadu. Mnie jednak idealnie smakuje sama, bez innych dodatków.

Pamiętajcie, że dzikie rośliny jadalne, w tym liście lipy to skarbnica witamin i minerałów, oraz to prawdziwe, żywe jedzenie. Wprowadzenie ich na stałe do diety, śledzenie rytmu przyrody i używanie tych roślin, które aktualnie są dostępne, to najlepsze co możemy teraz zrobić dla swojego zdrowia. Fizycznego i psychicznego. W tym wpisie mówię o tym więcej.

Używany tutaj olej konopny jest świeżo wyciskany, ciemnozielony, zawiera kwasy omega 3 i omega 6 w doskonałej dla nas proporcji, oraz dużo białka. To prawdziwy prozdrowotny produkt, do codziennego używania.

Sałatka z liści lipy z olejem konopnym

Smacznego i na zdrowie !

ps. Liście lipy smaczne są jeszcze przez chwilę, trzeba ich szukać szybciutko!

A tutaj inne sałatki wiosenne

Justyna

Olej z czarnuszki w guacamole, czyli awokado na ostro

Guacamole z olejem z czarnuszki

Olej z czarnuszki, ostry, aromatyczny i super zdrowy, jest dość trudny do użycia kulinarnie. Raczej polecany jest do spożycia samodzielnie, jako wsparcie zdrowia. Po prostu jedna łyżeczka rano na czczo, przez 3 tygodnie albo 3 miesiące, w zależności od problemu w którym potrzebujemy wsparcia. Olej z czarnuszki w guacamole, to całkiem udana próba wprowadzenia go do kuchni.

Warto testować używanie oleju z czarnuszki jako przyprawy, i mam dla Was taką propozycję.

Olej z czarnuszki w guacamole, czyli awokado na ostro

Lubimy surówki, sałatki i awokado. To zdrowy tłuszcz, jednak dość mdły dla wielu osób. W postaci guacamole, czyli surówki z pomidorami, cebulą, czosnkiem z awokado smakuje wybornie. A jak polejemy je olejem z czarnuszki, to już niebo w gębie.

To proste i znane danie, ale podajemy nasz przepis:

  • Dojrzałe awokado, ja lubię Hass, jest zawsze dobre do zjedzenia
  • 2-3 pomidorki koktajlowe, w zależności od ich wielkości
  • połowa małej cebuli, może być biała cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • Ocet domowy ( u mnie mniszkowy) lub sok z cytryny
  • Sól, pieprz
  • Olej z czarnuszki, świeży, na zimno tłoczony i niefiltrowany u nas OlejŚwieży z czarnuszki
Guacamole z olejem z czarnuszki
Olej z czarnuszki w guacamole, czyli awokado na ostro

Drobno siekam cebulkę, pomidora i miażdżę ząbek czosnku, awokado ugniatam widelcem. Dodaję parę kropli octu mniszkowego, sól i pieprz. Posypuję posiekaną świeża kolendrą.

Na końcu polewam guacamole łyżeczką oleju z czarnuszki, delikatnie mieszam.

U mnie taka sałatka wystarczy na kolację, będzie pasować do omleta z czosnkiem niedźwiedzim lub jako samodzielne danie.

Olej z czarnuszki swoją pikantnością doda więcej wyrazu do delikatnego awokado. Regularnie używane dostarczą dobrze zbilansowanych kwasów omega 3 i omega 6, oraz wielu niezbędnych mikroelementów i witamin. Olej z czarnuszki wspiera przyswajanie witaminy d3, i dodatkowo oczyszczanie organizmu z grzybów i pasożytów.

Na zdrowie!

Justyna

Zielony koktajl mocy, z chwastami

Wiosna to czas, w którym mamy szczególną potrzebę oczyszczenia organizmu, wzmocnienia go i nabrania lepszej figury przed latem. Dobrą metodą jest wprowadzenie do codziennych posiłków zielonego koktajlu. Można zacząć od bardzo popularnego selera naciowego, jarmużu czy szpinaku. Ich smak jest nam również znany, co ważne, jeżeli zaczynamy przygodę z zielonym, surowym jedzeniem. Ja oczywiście polecam dziki zielony koktajl mocy, z chwastami, a raczej z cudownymi ziołami – pokrzywą, podagrycznikiem, mniszkiem i uprawianą kolendrą. Plus pomarańcza dla aromatu.

Wszystkie zielone warzywa zawierają chlorofil, który jest dla roślin tak cenny, jak hemoglobina dla nas. I chlorofil z roślin wspiera naszą krew. Im ciemniejsze liście, tym więcej chlorofilu, i więcej zdrowych składników dla nas. I oczywiście każda z roślin ma swoje cudowne właściwości. Dzisiaj tylko po kilka słów o każdej z nich, z czasem o każdej napiszę więcej. Jeżeli jednak teraz szukacie dokładnych informacji, ja zawsze odsyłam do strony dr Henryka Różańskiego, u którego uczyłam i uczę się zielarstwa.

Składniki zielonego koktajlu mocy: pomarańcza, podagrycznik, cykoria, jabłko, ogórek, pokrzywa, mniszek, cykoria.

Pokrzywa

Królowa majowa, to każdy wie, że pokrzywa majowa najlepsza, i wtedy ma najwięcej właściwości. Zanim zakwitnie. Wtedy zbieramy młode szczyty roślin, najlepiej 10-20 cm, lub same młode liście. I dla najlepszej kuracji warto używać jej właśnie teraz. Możemy robić codziennie świeży sok, 50 ml czystego soku z pokrzywy będzie wystarczające. Lub, dużą garść pokrzyw wrzucamy do koktajlu i miksujemy. Pamiętajmy, aby wcześniej pokroić drobno łodygi, ponieważ pokrzywa jest bardzo włóknista. Zresztą.

Robiono z niej płótno, nici, a nawet ochronne energetycznie bransoletki.

Pamiętacie bajkę o 12 braciach? No, i wedle pewnych informacji pościel rosyjskich carów, była tkana wyłącznie z pokrzywowych włókien. No dobrze, napiszę osobnego posta o pokrzywie.

Wracając do właściwości. Pokrzywa zawiera żelazo, jod, fosfor, siarkę, magnez, sód, witaminy A, C, B2, B5, K, flawonoidy, fitosterole, histaminę i inne. W fitoterapii pokrzywa jest bardzo ważnym surowcem, używanym przy podnoszeniu odporności, anemii, problemach z przemianą materii, przy zatrzymaniu wody w organizmie, przy nadmiarze kwasu moczowego itd itp. To naprawdę wspaniała roślina. Co jednak ważne.

Pokrzywę najlepiej używać teraz w maju. Świeżą. I jeżeli robicie to codziennie, to maksymalnie 14 dni, potem należy zrobić 14 dni przerwy.

Oczywiście, jeżeli raz na kilka dni jecie pokrzywę, albo pijecie z niej sok, te 14 dni nie obowiązuje. Pokrzywa zawiera histaminę, i u niektórych osób przedawkowanie może wywołać silną reakcję alergiczną, z plamami na skórze, które długo ne zejdą. Na przykład kilka lat.

Podagrycznik

Inaczej śnitka, gierz, girsz. Chwast, który znacie na pewno, ale o tym nie wiecie. Uciążliwy chwast, mój ulubiony. Usuwa nadmiar kwasu moczowego, stąd jego nazwa podagrycznik – od podagry – dny moczanowej. Zawiera mnóstwo cennych składników, między innymi witaminę C, miedź i bor! Tutaj filmik jak go rozpoznać.

Mniszek lekarski

wspiera oczyszczanie wątroby, poprawia pracę nerek, w związku z tym odmładza i podnosi odporność. O mniszku już było – kiszonym, duszonym, w surówce, i przerobionym na ocet, a także o toniku z kwiatów mniszka. I parę słów o nim w Radio Kielce

Kolendra

Do tej pory trochę po macoszemu traktowana, ze względu na swój mydlany aromat. Na szczęście zaczynamy ją kochać, ponieważ usuwa z organizmu metale ciężkie, a to niezmiernie istotne przy współobecności wielu schorzeń, również autoimmunologicznych. Dodana do innych ziół, naprawdę da się lubić. Zawiera m.in. witaminy A,B,C i K.

Pomarańcza

Nie miałam cytryny, więc dałam pomarańczę. Musi zawierać coś co mój organizm potrzebuje, ponieważ mogą je jeść kilogramami ostatnio. Na pewno ma flawonoidy, witaminę C, witaminy z grupy B, i takie mikroelementy jak fosfor, magnez, mangan, selen i miedź. Oprócz odporności wpływa też na poprawę stanu plamki żółtej w oku.

Przepis na zielony koktajl mocy, z chwastami

  • Garść pokrzywy
  • Kilka dorodnych łodyg podagrycznika
  • Duży pęczek liści mniszka
  • Kilka gałązek kolendry
  • Połowa pomarańczy
  • Cykoria
  • Ogórek

Zmiksować do kremowej konsystencji.

Smacznego !

PS. Oczywiście, jeżeli nie łączycie owoców z warzywami, usuńcie pomarańczę. Samo jabłko nada delikatnego smaku.

Justyna

Posiekane chwasty, przed zmiksowaniem. Zielono mi!

Ocet z kwiatów mniszka, po syropie.

Kwiaty mniszka, stokrotka i bluszczyk kurdybanek

Octy żywe, z naturalnej fermentacji można robić z wielu surowców. O samych octach napiszę osobno, mam trochę fajnych ciekawostek również ze świata, zebranych przy okazji pisania artykułów. Dzisiaj chciałabym Wam napisać posta o occie tytułowym, żeby jeszcze można było z niego w tym roku skorzystać. Mniszek jeszcze kwitnie, ochłodziło się, ten czas się może przedłużyć. Ocet z kwiatów mniszka, z wyciśniętych kwiatów po zrobieniu syropu, lub jak kto woli, miodku mniszkowego, powstał u mnie spontanicznie. Jak większość rzeczy o których piszę. I byłam bardzo pozytywnie zaskoczona jego smakiem i mocą.

Jak co roku od wielu lat, zrobiłam syrop z kwiatów mniszka. Po raz pierwszy robiłam go 18 lat temu, w maju 2002. Z wielkim brzuchem, ponieważ byłam w 7 miesiacu ciąży z moim synem. Pomagała mi zbierać kwiatki 3 letnia córcia. Pamiętam, że miałam jasne spodnie ogrodniczki, z jasno beżowego płócienka. To ważne, bo założyłam je wtedy ostatni raz. Sok z łodyżek ze zrywanych kwiatków tak mi pobrudził spodnie na brzuchu, że były do wywalenia. No sama je pobrudziłam, dobra. Dobrze to zapamiętałam, i już zawsze ubierałam się na czarno zbierając mniszka, albo w ciuchy bardzo roboczo-domowe. A syrop na stałe zagościł w moim domu.

Kilka lat temu pochłonęło mnie octowanie, i zaczęłam robić octy z wszystkiego co mi do głowy wpadło. I również je stosować, do picia z wodą i kulinarnie, do sałatek. Kosmetycznie jestem zbyt leniwa, ale czasem płuczę włosy wodą z octem. Za to octy w których muszki zagoszczą a ja nie zauważę, używam z powodzeniem do sprzątania.

Ocet, ten z kwiatów forsycji

Przepis na ocet z kwiatów mniszka, po syropie.

Tradycyjnie zrobiłam więc syrop z kwiatów mniszka, i z żalem patrzyłam na kwiaty, które zostały po odciśnięciu na sitku. Postanowiłam spróbować. Dość mocno odciśnięte kwiaty włożyłam do dużego słoja, 3 litrowego. To znaczy do 4 słojów, bo tyle miałam kwiatów. Zawsze wypełniam słój do połowy surowcem. Do 5/6 objętości słoja dolałam wody z cukrem. Cukru zawsze daję 4 łyżki na 1 litr wody. Woda była letnia, po przegotowaniu.

Słój zakrywam papierowym ręcznikiem i uszczelniam gumką recepturką. To najbardziej sprawdzona metoda. Muszki przez ręcznik nie przechodzą, a powietrze swobodnie. Każdego dnia przez 3 tygodnie mieszam to co w słoiku wyparzoną drewnianą łyżką. Po 3 tygodniach, jak uspokoi się fermentacja, przestaję mieszać i zostawiam jeszcze na 3 tygodnie, aby ocet dojrzał. Po tym czasie ocet odcedzam i zlewam. Trzymam w szczelnie zakręconych butelkach, w spiżarni ( to znaczy w mojej pracowni). Nie w lodówce, nie pasteryzujemy. I ocet nie ma terminu ważności. Jeśli jest dobrze zrobiony, to jest na zawsze, i będzie smaczniejszy z czasem.

Mam u siebie octy 5 letnie, z moich pierwszych octowych przygód. Zachwycają smakiem. Zostawcie zawsze małą buteleczkę octu, dobrze zakręćcie i zapomnijcie o niej.

Ocet z kwiatów mniszka, po syropie miał zadziwiająco dużo pyłku w sobie, w osadzie. I to mnie przekonało, że absolutnie trzeba go zawsze robić. Szkoda tego pyłku, to jest najcenniejsze co mają kwiaty dla nas.

To moje octy z 2017 roku

A ja przeszukałam cały komputer, i nie mam ani jednego zdjęcia octu z kwiatów mniszka! Ten z forsycji jest podobny w kolorze, taki Wam powinien wyjść.

Udanych eksperymentów!

Justyna

Ps. A tutaj inne moje przepisy z mniszka