Sałatka z liści lipy z olejem konopnym

Wiem, że to śmiesznie wygląda, ale liście lipy najbardziej lubię prosto z drzewa. Czyli poprzez obgryzanie gałązek. Podobnie jak jedzą je nasze owce, Hania i Bania. Doskonale je rozumiem. Młode liście lipy są delikatne, smaczne, kruche i mają leciutko orzechowy posmak. Po prostu majowe delicje. Są też idealne na wiosenną sałatkę. U mnie w to sałatka z liści lipy z olejem konopnym. Oczywiście naszej rodzinnej produkcji, marka Olej Świeży.

Młode liście lipy

Liście lipy również są surowcem zielarski, zawierają substancje o działaniu moczopędnym, przeciwzapalnym i antyseptycznym oraz wzmacniają naczynia krwionośne. Więcej informacji zawsze u dr Różańskiego. Ja chętnie jadam je jako dzikie warzywo, po pierwsze dlatego, że mi smakują, po drugie wolę przyjmować witaminy i mikroelementy właśnie w tej formie – wyjątkowo wartościowego i świeżego jedzenia, zbieranego z dzikich stanów. Te liście akurat zbierałam w moim półdzikim ogrodzie, z 5 lip rosnących razem od lat.

Poszukajcie swojej lipy, już za chwilę przyda się ta wiedza, jak będziemy zbierać kwiaty lipy na pyszną zimową herbatę.

Liście zbieramy z dolnych gałązek, oczywiście maksymalnie 30% tego co jest dostępne, to podstawowa zasada bezpiecznego i etycznego pozyskiwania surowców zielarskich. Najbardziej lubię zbierać zioła do koszyków, rośliny mogą w nich oddychać, a ewentualne małe robaczki mają którędy się wydostać. Gorzej, że łażą potem po samochodzie 🙂

Młode liście lipy

A oto przepis

Sałatka z liści lipy z olejem konopnym

  • Dwie garście świeżych, młodych liści lipy, umytych i osuszonych
  • Połowa pomarańczy, pokrojonej na cząstki ok 1- 1,5 cm
  • Świeże nasiona granatu, z połówki owocu
  • 2 łyżki oleju konopnego Olej Świeży
  • Sól, pieprz
  • Łyżeczka miodu, jeżeli potrzebujecie pomarańcza jest kwaśna

Mieszamy liście z pomarańczą, posypujemy nasionami granatu. Przygotowujemy dressing z oleju konopnego, soku z naszej pomarańczy, solu, pieprzu i miodu. Mieszamy te składniki do uzyskania emulsji. Polewamy sałatkę. Warto zostawić ją na ok 20 min, w celu przegryzienia smaku.

Ta sałatka to idealne drugie śniadanie, możemy zabrać ją do pracy w słoiczku, lub podać do obiadu. Mnie jednak idealnie smakuje sama, bez innych dodatków.

Pamiętajcie, że dzikie rośliny jadalne, w tym liście lipy to skarbnica witamin i minerałów, oraz to prawdziwe, żywe jedzenie. Wprowadzenie ich na stałe do diety, śledzenie rytmu przyrody i używanie tych roślin, które aktualnie są dostępne, to najlepsze co możemy teraz zrobić dla swojego zdrowia. Fizycznego i psychicznego. W tym wpisie mówię o tym więcej.

Używany tutaj olej konopny jest świeżo wyciskany, ciemnozielony, zawiera kwasy omega 3 i omega 6 w doskonałej dla nas proporcji, oraz dużo białka. To prawdziwy prozdrowotny produkt, do codziennego używania.

Sałatka z liści lipy z olejem konopnym

Smacznego i na zdrowie !

ps. Liście lipy smaczne są jeszcze przez chwilę, trzeba ich szukać szybciutko!

A tutaj inne sałatki wiosenne

Justyna

Stokrotki sposobem na detoks – w Radio Kielce

Dzisiaj w Radio Kielce można mnie było usłyszeć jak mówiłam o stokrotkach. Poniżej link do strony, będzie mi miło jak zajrzycie.

Używacie stokrotek?

Kto jada?

Kto pija napar ze stokrotek?

Wiecie, ja pięknie oczyszczają krew e szkodliwych produktów przemiany materii? Pisał o tym już Szymon Syreński w XVII wieku w swoim zielniku liczącym prawie 1300 stron. O nim więcej niebawem. A dzisiaj zapraszam na stronę Radia Kielce

http://www.radio.kielce.pl/pl/post-105852

Justyna

A tutaj piszę o stokrotkach

Dzikie rośliny jadalne jako niezbędny element współczesnej zdrowej diety

Justyna Pargieła

Zapraszam serdecznie do wysłuchania mojego bezpłatnego wykłady na temat: Dzikie roślin jadalne jako niezbędnego elementu zdrowej diety. Miałam przyjemność wygłosić ten wykład w Krakowie, w ubiegłym roku, podczas targów towarzyszących V Międzynarodowemu Kongresowi Medycyny Chińskiej i Medycyny Integracyjnej, który odbył się na przełomie czerwca i lipca 2019 roku.

Taki wstęp na mój temat znajdziecie na stronie holiapp.me:

„W lesie, na łące, w parkach i ogrodach rosną dzikie rośliny, które nie są dla nas niczym więcej niż chwastami. W rzeczywistości są one nieocenionym źródłem korzystnych dla zdrowia składników. Dziko rosnące rośliny czy chwasty możemy wykorzystywać kulinarnie, a także parzyć z nich napary i robić nalewki. O tym, które dzikie rośliny jadalne możemy wykorzystać w naszej kuchni opowie nam Justyna Pargieła”

Wykład jest bezpłatny, trzeba się tylko zarejestrować na platformie, żeby cały odsłuchać.

Zapraszam serdecznie

Justyna

PS.

Jeśli macie ochotę jeszcze mnie posłuchać to poniżej podaję linki do wpisów

Zielony koktajl mocy, z chwastami

Wiosna to czas, w którym mamy szczególną potrzebę oczyszczenia organizmu, wzmocnienia go i nabrania lepszej figury przed latem. Dobrą metodą jest wprowadzenie do codziennych posiłków zielonego koktajlu. Można zacząć od bardzo popularnego selera naciowego, jarmużu czy szpinaku. Ich smak jest nam również znany, co ważne, jeżeli zaczynamy przygodę z zielonym, surowym jedzeniem. Ja oczywiście polecam dziki zielony koktajl mocy, z chwastami, a raczej z cudownymi ziołami – pokrzywą, podagrycznikiem, mniszkiem i uprawianą kolendrą. Plus pomarańcza dla aromatu.

Wszystkie zielone warzywa zawierają chlorofil, który jest dla roślin tak cenny, jak hemoglobina dla nas. I chlorofil z roślin wspiera naszą krew. Im ciemniejsze liście, tym więcej chlorofilu, i więcej zdrowych składników dla nas. I oczywiście każda z roślin ma swoje cudowne właściwości. Dzisiaj tylko po kilka słów o każdej z nich, z czasem o każdej napiszę więcej. Jeżeli jednak teraz szukacie dokładnych informacji, ja zawsze odsyłam do strony dr Henryka Różańskiego, u którego uczyłam i uczę się zielarstwa.

Składniki zielonego koktajlu mocy: pomarańcza, podagrycznik, cykoria, jabłko, ogórek, pokrzywa, mniszek, cykoria.

Pokrzywa

Królowa majowa, to każdy wie, że pokrzywa majowa najlepsza, i wtedy ma najwięcej właściwości. Zanim zakwitnie. Wtedy zbieramy młode szczyty roślin, najlepiej 10-20 cm, lub same młode liście. I dla najlepszej kuracji warto używać jej właśnie teraz. Możemy robić codziennie świeży sok, 50 ml czystego soku z pokrzywy będzie wystarczające. Lub, dużą garść pokrzyw wrzucamy do koktajlu i miksujemy. Pamiętajmy, aby wcześniej pokroić drobno łodygi, ponieważ pokrzywa jest bardzo włóknista. Zresztą.

Robiono z niej płótno, nici, a nawet ochronne energetycznie bransoletki.

Pamiętacie bajkę o 12 braciach? No, i wedle pewnych informacji pościel rosyjskich carów, była tkana wyłącznie z pokrzywowych włókien. No dobrze, napiszę osobnego posta o pokrzywie.

Wracając do właściwości. Pokrzywa zawiera żelazo, jod, fosfor, siarkę, magnez, sód, witaminy A, C, B2, B5, K, flawonoidy, fitosterole, histaminę i inne. W fitoterapii pokrzywa jest bardzo ważnym surowcem, używanym przy podnoszeniu odporności, anemii, problemach z przemianą materii, przy zatrzymaniu wody w organizmie, przy nadmiarze kwasu moczowego itd itp. To naprawdę wspaniała roślina. Co jednak ważne.

Pokrzywę najlepiej używać teraz w maju. Świeżą. I jeżeli robicie to codziennie, to maksymalnie 14 dni, potem należy zrobić 14 dni przerwy.

Oczywiście, jeżeli raz na kilka dni jecie pokrzywę, albo pijecie z niej sok, te 14 dni nie obowiązuje. Pokrzywa zawiera histaminę, i u niektórych osób przedawkowanie może wywołać silną reakcję alergiczną, z plamami na skórze, które długo ne zejdą. Na przykład kilka lat.

Podagrycznik

Inaczej śnitka, gierz, girsz. Chwast, który znacie na pewno, ale o tym nie wiecie. Uciążliwy chwast, mój ulubiony. Usuwa nadmiar kwasu moczowego, stąd jego nazwa podagrycznik – od podagry – dny moczanowej. Zawiera mnóstwo cennych składników, między innymi witaminę C, miedź i bor! Tutaj filmik jak go rozpoznać.

Mniszek lekarski

wspiera oczyszczanie wątroby, poprawia pracę nerek, w związku z tym odmładza i podnosi odporność. O mniszku już było – kiszonym, duszonym, w surówce, i przerobionym na ocet, a także o toniku z kwiatów mniszka. I parę słów o nim w Radio Kielce

Kolendra

Do tej pory trochę po macoszemu traktowana, ze względu na swój mydlany aromat. Na szczęście zaczynamy ją kochać, ponieważ usuwa z organizmu metale ciężkie, a to niezmiernie istotne przy współobecności wielu schorzeń, również autoimmunologicznych. Dodana do innych ziół, naprawdę da się lubić. Zawiera m.in. witaminy A,B,C i K.

Pomarańcza

Nie miałam cytryny, więc dałam pomarańczę. Musi zawierać coś co mój organizm potrzebuje, ponieważ mogą je jeść kilogramami ostatnio. Na pewno ma flawonoidy, witaminę C, witaminy z grupy B, i takie mikroelementy jak fosfor, magnez, mangan, selen i miedź. Oprócz odporności wpływa też na poprawę stanu plamki żółtej w oku.

Przepis na zielony koktajl mocy, z chwastami

  • Garść pokrzywy
  • Kilka dorodnych łodyg podagrycznika
  • Duży pęczek liści mniszka
  • Kilka gałązek kolendry
  • Połowa pomarańczy
  • Cykoria
  • Ogórek

Zmiksować do kremowej konsystencji.

Smacznego !

PS. Oczywiście, jeżeli nie łączycie owoców z warzywami, usuńcie pomarańczę. Samo jabłko nada delikatnego smaku.

Justyna

Posiekane chwasty, przed zmiksowaniem. Zielono mi!

Ocet z kwiatów mniszka, po syropie.

Kwiaty mniszka, stokrotka i bluszczyk kurdybanek

Octy żywe, z naturalnej fermentacji można robić z wielu surowców. O samych octach napiszę osobno, mam trochę fajnych ciekawostek również ze świata, zebranych przy okazji pisania artykułów. Dzisiaj chciałabym Wam napisać posta o occie tytułowym, żeby jeszcze można było z niego w tym roku skorzystać. Mniszek jeszcze kwitnie, ochłodziło się, ten czas się może przedłużyć. Ocet z kwiatów mniszka, z wyciśniętych kwiatów po zrobieniu syropu, lub jak kto woli, miodku mniszkowego, powstał u mnie spontanicznie. Jak większość rzeczy o których piszę. I byłam bardzo pozytywnie zaskoczona jego smakiem i mocą.

Jak co roku od wielu lat, zrobiłam syrop z kwiatów mniszka. Po raz pierwszy robiłam go 18 lat temu, w maju 2002. Z wielkim brzuchem, ponieważ byłam w 7 miesiacu ciąży z moim synem. Pomagała mi zbierać kwiatki 3 letnia córcia. Pamiętam, że miałam jasne spodnie ogrodniczki, z jasno beżowego płócienka. To ważne, bo założyłam je wtedy ostatni raz. Sok z łodyżek ze zrywanych kwiatków tak mi pobrudził spodnie na brzuchu, że były do wywalenia. No sama je pobrudziłam, dobra. Dobrze to zapamiętałam, i już zawsze ubierałam się na czarno zbierając mniszka, albo w ciuchy bardzo roboczo-domowe. A syrop na stałe zagościł w moim domu.

Kilka lat temu pochłonęło mnie octowanie, i zaczęłam robić octy z wszystkiego co mi do głowy wpadło. I również je stosować, do picia z wodą i kulinarnie, do sałatek. Kosmetycznie jestem zbyt leniwa, ale czasem płuczę włosy wodą z octem. Za to octy w których muszki zagoszczą a ja nie zauważę, używam z powodzeniem do sprzątania.

Ocet, ten z kwiatów forsycji

Przepis na ocet z kwiatów mniszka, po syropie.

Tradycyjnie zrobiłam więc syrop z kwiatów mniszka, i z żalem patrzyłam na kwiaty, które zostały po odciśnięciu na sitku. Postanowiłam spróbować. Dość mocno odciśnięte kwiaty włożyłam do dużego słoja, 3 litrowego. To znaczy do 4 słojów, bo tyle miałam kwiatów. Zawsze wypełniam słój do połowy surowcem. Do 5/6 objętości słoja dolałam wody z cukrem. Cukru zawsze daję 4 łyżki na 1 litr wody. Woda była letnia, po przegotowaniu.

Słój zakrywam papierowym ręcznikiem i uszczelniam gumką recepturką. To najbardziej sprawdzona metoda. Muszki przez ręcznik nie przechodzą, a powietrze swobodnie. Każdego dnia przez 3 tygodnie mieszam to co w słoiku wyparzoną drewnianą łyżką. Po 3 tygodniach, jak uspokoi się fermentacja, przestaję mieszać i zostawiam jeszcze na 3 tygodnie, aby ocet dojrzał. Po tym czasie ocet odcedzam i zlewam. Trzymam w szczelnie zakręconych butelkach, w spiżarni ( to znaczy w mojej pracowni). Nie w lodówce, nie pasteryzujemy. I ocet nie ma terminu ważności. Jeśli jest dobrze zrobiony, to jest na zawsze, i będzie smaczniejszy z czasem.

Mam u siebie octy 5 letnie, z moich pierwszych octowych przygód. Zachwycają smakiem. Zostawcie zawsze małą buteleczkę octu, dobrze zakręćcie i zapomnijcie o niej.

Ocet z kwiatów mniszka, po syropie miał zadziwiająco dużo pyłku w sobie, w osadzie. I to mnie przekonało, że absolutnie trzeba go zawsze robić. Szkoda tego pyłku, to jest najcenniejsze co mają kwiaty dla nas.

To moje octy z 2017 roku

A ja przeszukałam cały komputer, i nie mam ani jednego zdjęcia octu z kwiatów mniszka! Ten z forsycji jest podobny w kolorze, taki Wam powinien wyjść.

Udanych eksperymentów!

Justyna

Ps. A tutaj inne moje przepisy z mniszka

Surówka z liści mniszka, jabłka i pomarańczy.

Składniki surówki

Mniszek lekarski to wspaniała roślina, o szerokich dobroczynnych właściwościach, którą warto na stałe wprowadzić do diety. Pamiętam z książek Ireny Gumowskiej czytanych w młodości o wyjątkowej urodzie Francuzek, które stale jadają liście mniszka w surówkach. Ma to sens, ponieważ mniszek regeneruje wątrobę, która odpowiada za oczyszczanie naszej krwi, i pośrednio za wygląd i jakość naszej skóry. Najprostsza metoda na mniszek w diecie, to codzienna surówka z liści mniszka, jabłka i pomarańczy.

Liście mniszka najsmaczniejsze są wczesną wiosną, zanim zakwitną. Są wtedy najmniej gorzkie. Można je jednak jeść cały rok. Ścinane rozety mniszka odrastają nowymi listkami, i możemy mieć swoją prywatną dziką plantację, z zawsze młodą świeżą zieleniną. Warto również liście mniszka bielić, dzięki temu będą o wiele delikatniejsze i bardziej chrupiące. Polega to na tym, że kępę mniszka przykrywamy szczelnie ciężką glinianą doniczką, bez otworu w dnie na kilka dni. Bez światła słonecznego mniszek będzie się wybielał, i nabierał delikatniejszego smaku.

Mimo tego, że gorzki, mniszek jest ratunkiem dla naszego organizmu, a do tego jest dostępny całkiem za darmo. Dla mnie najważniejsze jest to, że jest to żywa żywność. Tak, to jedzenie, które jest pełne energii, której nie ma w przemysłowo hodowanych warzywach, ani innych produktach.

Podrzucam więc dzisiaj jeden bardzo prosty przepis, do codziennego stosowania. Mnie bardzo posmakowała ta surówka i jest naprawdę szybka w przygotowaniu.

Surówka z liści mniszka, jabłka i pomarańczy

Garść liści mniszka

Połówka w miarę słodkiego jabłka

Połówka pomarańczy

Sok z drugiej połówki pomarańczy

Pieprz

Pół łyżeczki octu balsamicznego

Dobrze opłukane liście mniszka, siekamy na większe kawałki, lub rozrywamy palcami

Posiekane liście mniszka lekarskiego

Jabłko ścieramy na tarce na dużych oczkach, połówkę pomarańczy kroimy na kawałki ok 1 cm. Z drugiej połówki wyciskamy sok.

Liście mniszka, starte jabłko i pomarańcza.

Wszystko mieszamy razem, dodając sok z pomarańczy, ocet balsamiczny – lub inny dobry, aromatyczny ocet np. malinowy, oraz pieprz. Jeśli chodzi o octy, niedługo zacznę o nich pisać, i podam uniwersalny przepis na ocet, taki jak ja robię z różnych ziół, owoców i warzyw. I kwiatów.

Podana porcja surówki jest dla jednej osoby.

Smacznego!

Wasza wątroba będzie Wam wdzięczna

Justyna

Surówka z liści mniszka, jabłka i pomarańczy.

Omlet z czosnkiem niedźwiedzim

Omlet z czosnkiem niedźwiedzim. Na śniadanie lub kolację, a może być również na obiad. Aromat czosnku jest tutaj mniej odczuwalny, ale na tyle, aby było smacznie i ciekawie.

To ostatni dzwonek na świeże liście czosnku niedźwiedziego, który ostatnimi czasy stał się najbardziej popularną dziką rośliną jadalną na wiosnę. Możecie posadzić go w swoim ogrodzie, lubi miejsca cieniste, pod liściastymi drzewami. Dobrze będzie się czuł pod drzewkami owocowymi, czy nawet w krzakach bzu lilaka, albo pod porzeczką. Wszędzie tam, gdzie będą liście, a Wy oczywiście zostawicie je na zimę, żeby grzały ziemię, trzymały wilgoć oraz dawały co roku piękną nową próchnicę. Tam po 2-3 latach będziecie mieć piękne kępy czosnku. Trzeba mu pozwolić zakwitnąć, sam się rozsieje i w tedy plantacja będzie pięknie się poszerzać. I będzie okazja zrobić też inne dania niż omlet z czosnkiem niedźwiedzim.

Zbierać z dzikich stanów można czosnek niedźwiedzi tylko w niektórych województwach, i w ilości takiej, która nie zaburzy stanu rośliny w danym miejscu. Najlepiej mieć swój. Oczywiście można też zakupić z hodowli, chociażby od pana Rokickiego spod Bliżyna. Ma również sprawdzone, super cebulki czosnku niedźwiedziego, do posadzenia jesienią.

W Niemczech podczas sezonu, czyli marzec – maj, jest dostępny w marketach, świeży, w pęczkach, obok innych świeżych ziół.

Dlaczego warto go jeść? Jest delikatniejszy w smaku niż zwykły czosnek, co ważne dla wielu osób. Podnosi odporność, jest przeciwwirusowy, przeciwbakteryjny, wspomaga oczyszczanie organizmu i obniża odporność. Najlepszy jest na świeżo, kiszony lub w nalewkach. Nie warto czosnku niedźwiedziego suszyć, traci cały smak, aromat i właściwości.

Omlet z czosnkiem niedźwiedzim

2 jajka

Kilka liści czosnku

Sól

Pieprz

Masło

Czosnek siekam, wrzucam na masło na 1 min. Zalewam rozbełtanymi jajkami z solą i pieprzem. Patelnię przykrywam pokrywką, wtedy nie muszę omleta przewracać. Po 2-3 minutach omlet gotowy.

Czosnek niedźwiedzi można również kisić ( jak inne dzikie warzywa) , już niedługo o tym napiszę.

Smacznego!

#czosnekniedźwiedzi

#wildgarlic

#bärlauch

#alliumursinum

##omlet

#dzikakuchnia

#dziczejemy

#foragedfood

#forager

#foragers

#wiosna

#instafood

Mniszek lekarski w Radio Kielce

Kwiaty mniszka, stokrotka i bluszczyk kurdybanek

W sobotę 02 maja 2020, kilka słów o stosowaniu mniszka lekarskiego, można było usłyszeć w Radio Kielce.

Zapraszam

http://www.radio.kielce.pl/pl/post-105344

Justyna

O mniszku

Kiszone stokrotki – kultowy przepis

Każdy przepis ważny, nie wiem, które szybciej tutaj wrzucać, żeby jak spisać to co już kiedyś wymyśliłam. No, ale kiszone stokrotki naprawdę muszą tutaj już być. Jak to było?

Stokrotki w słoiczku, przed zakiszeniem

Wpis na facebooku z 3 maja 2017 roku, przypadkiem się okazało. Także dzisiaj 3 rocznica kiszenia stokrotek.

‚Brak słońca nie przeszkadza mojej dzikiej plantacji stokrotek w nieustającym kwitnieniu . Mam ich tyle że pokusiłam się o zamknięcie tej cudnej urody kwiatuszków w słoiczkach. Miałam pomysł na syrop ,ale cukier się skończył , i to dość dawno

….Za to soli i wody mam pod dostatkiem , więc stokrotki zostały ,hmmm ….ukiszone 🙂 To eksperyment, wierzę jednak w tę metodę.Trzymajcie kciuki , próba smaku niedługo !’

Kiszone stokrotki już w słoiczku, malowniczo do góry dnem.

Próba była udana, stokrotki wyszły smaczne. Jaki mają smak? Delikatny, zdecydowanie delikatniejszy niż ogórki kiszone. Ale nie są bez smaku, kilka osób, które nie przepadają za kiszonkami, napisało, że to stokrotki to ten poziom kwaśności, który im odpowiada i dzięki nim zaczęły przygodę z kiszonkami.

Rok później, w 2018 roku Małgosia Kalemba Dróżdż napisała na swoim blogu o moich kiszonych stokrotkach, jest mi z tego powodu bardzo miło. Małgosia, jeżeli jeszcze jej nie znacie, napisała kilka świetnych książek o dzikich roślinach jadalnych. Są absolutnie obowiązkowe u każdego amatora chwastów.

W tym roku podałam dokładny przepis na kiszone stokrotki, i dzielę się nim poniżej. Ja robię je tak samo jak inne dzikie kiszonki, na przykład kiszone pączki i łodygi mniszka.

Kiszone stokrotki.


Świeże stokrotki zalewamy wodą z solą. 1 łyżka soli na 1 litr wody.
Zakręcam słoik. Odstawiam.
Po kilku dniach, najczęściej po tygodniu stokrotki są gotowe. Czasem dolewam troszkę słonej wody, jeżeli podczas kiszenia za bardzo wykipiało.
Kiszenie to jedna z najlepszych form konserwacji żywności, a jednocześnie podnoszenia jej jakości. Kiszonki to superfood, a dzikie warzywa kiszone to superfood +++.
Jak będą gotowe, wstawię zdjęcie.

Edit. Cytując dr Różańskiego, ponieważ pytacie co robią stokrotki oprócz tego, że piękne są.

„Skład chemiczny.
Surowiec zawierają olejek eteryczny, flawonoidy, saponiny, gorycz, garbniki, kwasy, sole, witaminy i inne substancje nie zbadane.
Działanie.
Stokrotka działa przede wszystkim moczopędnie, odtruwająco, zapobiega powstawaniu obrzęków i kamicy moczowej, reguluje przemianę materii, obniża ciśnienie krwi, reguluje wypróżnienia i cykl miesiączkowy.”

#stokrotkapospolita
#bellisperennis
#gänseblümchen #daisy #kiszonestokrotki #kiszonki #forager #foraging #wildesgemüse #eingelegtesgemüse #eingelegtegänseblümchen #pickled #pickledveggies #pickleddaisy #superfood

Kiszone stokrotki zaraz po zalaniu zalewą, czyli wodą z solą.

I na koniec najważniejsze pytanie od Was.

Jak jeść kiszone stokrotki?

Odpowiadam – za ogonek i ze smakiem

Justyna

Zupa pokrzywowa na kaszy jaglanej.

Pomysł z 2016 roku inspirowany przepisem z książki Małgosi Kalemby-Dróżdż.

Lubię szybkie i proste przepisy, a także takie, które można potem dopasowywać do różnych posiadanych składników i tworzyć różne warianty potraw. Wczoraj zamieściłam relację z warsztatów w Warszawskim Zieleniaku, w 2016 roku i było zdjęcie zupy pokrzywowej. Ktoś zapytał o przepis, więc przypomnę go dla Was.

Zupa pokrzywowa z kaszą jaglaną. Równie dobrze może być znana jako jaglanka pokrzywowa. Zamiast pokrzywy możecie użyć innych roślin, powstanie więc jaglanka chwastna. Podam poniżej, jakie rośliny się dobrze sprawdzą w takim wydaniu.

Najważniejsze dla mnie w tej zupie jest, aby rośliny były tylko sparzone. Nie gotowane, ale tylko krótko poddane wysokiej temperaturze. Szczególnie z powodu bezpieczeństwa pod kątem obecności ewentualnych jaj pasożytów. To ważne, ponieważ zbieramy rośliny z dzikich stanów, i zawsze bezpiecznie jest rośliny krótko sparzyć. Można je również namoczyć na chwilę w wodzie z octem i później przepłukać ponownie. O Octach napiszę również niebawem osobnego posta. Tutaj przepis na ocet z kwiatów mniszka.

Zupa jaglano-pokrzywowa, ozdobiona kwiatami mniszka, na liściach łopianu

Wracając do zupy jaglano-pokrzywowej

Składniki

  • 2 cebule
  • 1 łyżka oleju rzepakowego
  • 1 l gorącej wody
  • 4 łyżki kaszy jaglanej
  • Sól
  • Pieprz
  • Gałka muszkatałowa
  • Spory pęczek pokrzyw, drobno posiekanych. W maju są to szczyty młodych pokrzyw, później same liście.

Przygotowanie

Drobno posiekaną cebulę duszę na oleju rzepakowym. Zalewam litrem gorącej wody. Dodaję 4 łyżki kaszy jaglanej, razem gotuję około 15 minut. Na końcu solę, dodaję pieprz oraz najważniejsze, czyli spory pęczek świeżej pokrzywy. Pokrzywa jest jadalna cały okres wegetacji, ważne tylko, żeby wybierać młode rośliny, lub same liście. U starszych roślin łodygi są zbyt włókniste i liście robią się skórzaste. Poza tym często po skoszeniu pokrzywy, gdzieś w kącie ogrodu, odrasta nowa i nawet we wrześniu możemy jeść młodą, delikatną świeżą pokrzywę.

No i najważniejsze, na koniec zupę miksuję. Tak naprawdę chwilę po wrzuceniu pokrzyw do ugotowanej bazy, już ją miksuję. Zupa gotowa. Posyp gałką muszkatałową, ten tajemny składnik doda świetnego aromatu

Przyznaję, że ja ją robię w Thermomixie. Cały proces jest naprawdę szybki, nie boję się że zupa wykipi, no i zawsze jest ładnie zmiksowana. Oczywiście zawsze można zmiksować blenderem, warto wtedy pamiętać o drobnym posiekaniu pokrzywy przed wrzuceniem do garnka. Można również nie miksować, a drobno posiekane liście wrzucić na ostanie 2 minuty gotowania.

Warianty

  1. Zrób zupę na bulionie warzywnym, nie musi to być sama podduszona cebula. Chociaż taka wersja minimum zawsze ma swój urok.
  2. Dodaj innych dzikich roślin jadalnych, potocznie zwanych chwastami

Możesz robić zupy jednoskładnikowe, lub miksy. Próbuj, zmieniaj składy. Dzięki obfitości natury, nigdy Ci się to nie znudzi.

Zupa jaglano-pokrzywowa, ozdobiona kwiatami mahonii.

Smacznego !

Justyna

Ps. A pokrzywa jeszcze jest w Zielonym koktajlu mocy, z chwastami