Dzika kuchnia i kiszonki w Krakowie – warsztaty

Razem z Renią, prowadzącą magiczne miejsce w Krakowie- Szamankę, zapraszamy na warsztaty już 13 czerwca, w sobotę. Temat będzie dość rozbudowany, czasu już troszkę mniej, ale obiecuję, że zachęcę Was do poznawania, jedzenia i kiszenia roślin, które uzbieramy podczas wspólnego spaceru. Warsztaty z dzikiej kuchni i kiszonek to czas, aby posmakować, spróbować, zapytać o wszystko co dotyczy jedzenia chwastów. Część roślin przywiozę ze sobą, będę miała też do degustacji wcześniej przygotowane kiszonki. Zapraszam serdecznie na wydarzenie – Dzika kuchnia i kiszonki w Krakowie – warsztaty.

Zaproszenie na warsztaty

„Jakie rośliny i zioła można jeść jak warzywa? Dlaczego tak ważne jest aby wprowadzić je do diety?
Jakie dzikie rośliny i zioła można kisić? Czy kiszone stokrotki są smaczne?
Dlaczego coraz więcej mówi się o roli kiszonego w diecie ?
Dlaczego kiszony czerwony barszcz jest remedium na tyle chorób?
Jak kiszonki regenerują jelita?
Co nam daje kiszona marchewka?
Czy kiszone jabłka to najnowszy trend czy staroć z rumuńskiego bazaru?Od kiedy są w Polsce ogórki i jak je kiszono?


Na te wszystkie pytania, a i dodatkowe nasza Prowadząca Justyna Pargieła odpowie na naszych warsztatach.
Kiszonki, to też warsztaty praktyczne, podczas których posmakujemy, opowiemy i wytworzymy żywność, która spełnia najwyższe wymagania zdrowego i świeżego pożywienia.
Będziemy przygotowywać pesto z podagrycznika oraz kisić dzikie rośliny. Udamy się również na krótki spacer nad Wisłę podczas którego nauczymy się rozpoznawać rośliny.
W miarę możliwości prosimy o zabranie pustych słoików:
1 o pojemności 1 l i jeden 0,5 l na osobę. (gdyby ktoś jednak nie miał, będą na miejscu.)

Plan warsztatów
-Spacer 1 h i rozpoznawanie roślin
-Omówienie zebranych roślin i wspólne przyrządzenie 2 potraw, które razem zjemy
– Dzikie kiszonki i przygotowanie 2 kiszonek, które zabierzecie ze sobą do domu

TERMIN: 13.06.2020 r., godz.12.00
MIEJSCE: Szamanka, ul. św Wawrzyńca , Kraków

Koszt udziału: 190 zł/osoba.

W celu rezerwacji miejsca prosimy wpłacić 50zl zadatku.

Zapisy reni.miyabi@gmail.com tel. 518906249

Prowadząca
Justyna Pargieła, ziołoznawca, wegetarianka od 18 roku życia, Towaroznawca zielarski, kosmetyków i żywności funkcjonalnej, Zielarz – Fitoterapeuta po kursie w Instytucie Medycyny Klasztornej w Katowicach – Panewnikach.
Dyplomowany naturopata.
Propagatorka jedzenia dzikich roślin jadalnych, fascynatka octowania i kiszenia stokrotek. Prowadzi profil DziczeJemy

Więcej o roślinach i idei tego co robię – tutaj i tutaj

Zapraszam!

Justyna

Sałatka z liści lipy z olejem konopnym

Wiem, że to śmiesznie wygląda, ale liście lipy najbardziej lubię prosto z drzewa. Czyli poprzez obgryzanie gałązek. Podobnie jak jedzą je nasze owce, Hania i Bania. Doskonale je rozumiem. Młode liście lipy są delikatne, smaczne, kruche i mają leciutko orzechowy posmak. Po prostu majowe delicje. Są też idealne na wiosenną sałatkę. U mnie w to sałatka z liści lipy z olejem konopnym. Oczywiście naszej rodzinnej produkcji, marka Olej Świeży.

Młode liście lipy

Liście lipy również są surowcem zielarski, zawierają substancje o działaniu moczopędnym, przeciwzapalnym i antyseptycznym oraz wzmacniają naczynia krwionośne. Więcej informacji zawsze u dr Różańskiego. Ja chętnie jadam je jako dzikie warzywo, po pierwsze dlatego, że mi smakują, po drugie wolę przyjmować witaminy i mikroelementy właśnie w tej formie – wyjątkowo wartościowego i świeżego jedzenia, zbieranego z dzikich stanów. Te liście akurat zbierałam w moim półdzikim ogrodzie, z 5 lip rosnących razem od lat.

Poszukajcie swojej lipy, już za chwilę przyda się ta wiedza, jak będziemy zbierać kwiaty lipy na pyszną zimową herbatę.

Liście zbieramy z dolnych gałązek, oczywiście maksymalnie 30% tego co jest dostępne, to podstawowa zasada bezpiecznego i etycznego pozyskiwania surowców zielarskich. Najbardziej lubię zbierać zioła do koszyków, rośliny mogą w nich oddychać, a ewentualne małe robaczki mają którędy się wydostać. Gorzej, że łażą potem po samochodzie 🙂

Młode liście lipy

A oto przepis

Sałatka z liści lipy z olejem konopnym

  • Dwie garście świeżych, młodych liści lipy, umytych i osuszonych
  • Połowa pomarańczy, pokrojonej na cząstki ok 1- 1,5 cm
  • Świeże nasiona granatu, z połówki owocu
  • 2 łyżki oleju konopnego Olej Świeży
  • Sól, pieprz
  • Łyżeczka miodu, jeżeli potrzebujecie pomarańcza jest kwaśna

Mieszamy liście z pomarańczą, posypujemy nasionami granatu. Przygotowujemy dressing z oleju konopnego, soku z naszej pomarańczy, solu, pieprzu i miodu. Mieszamy te składniki do uzyskania emulsji. Polewamy sałatkę. Warto zostawić ją na ok 20 min, w celu przegryzienia smaku.

Ta sałatka to idealne drugie śniadanie, możemy zabrać ją do pracy w słoiczku, lub podać do obiadu. Mnie jednak idealnie smakuje sama, bez innych dodatków.

Pamiętajcie, że dzikie rośliny jadalne, w tym liście lipy to skarbnica witamin i minerałów, oraz to prawdziwe, żywe jedzenie. Wprowadzenie ich na stałe do diety, śledzenie rytmu przyrody i używanie tych roślin, które aktualnie są dostępne, to najlepsze co możemy teraz zrobić dla swojego zdrowia. Fizycznego i psychicznego. W tym wpisie mówię o tym więcej.

Używany tutaj olej konopny jest świeżo wyciskany, ciemnozielony, zawiera kwasy omega 3 i omega 6 w doskonałej dla nas proporcji, oraz dużo białka. To prawdziwy prozdrowotny produkt, do codziennego używania.

Sałatka z liści lipy z olejem konopnym

Smacznego i na zdrowie !

ps. Liście lipy smaczne są jeszcze przez chwilę, trzeba ich szukać szybciutko!

A tutaj inne sałatki wiosenne

Justyna

„Czytanie w bramie” reportaż Moniki Hemperek w Radio Lublin

W roku ubiegłym, 2019, spontanicznie podjęłam inicjatywę czytania na głos, w bramie na Starym Mieście w Lublinie mojego ulubionego podręcznika zielarstwa – Zielnika Syreniusza. Został on wydany w XVII wieku, w 1613 roku, w Krakowie, a jego autorem jest Szymon Syreński. Polski botanik i lekarz, który przez 30 lat spisywał metody na stosowanie ziół w Polsce i Europie. Książka została wydana po śmierci Szymona Syreńskiego, a druk sfinansowała Anna Wazówna, sprzedając swoje klejnoty. „Czytanie w bramie”, to reportaż Moniki Hemperek w Radio Lublin, o tej inicjatywie.

Zielnik wydany został w języku polskim, jednak użyto czcionki szwabachy polskiej, która dla nas jest bardzo trudna do odczytania. Ograniczało to swobodne korzystanie z zielnika.

Fragment o oleiu lnianym

W 2017 roku wydawnictwo pana Michała Łuczaja z Krosna, podjęło się wielkiej pracy, przepisania dziennika na czcionkę współczesną i wydania go. Ukazało się 5 tomowe wydawnictwo, ponieważ całość zielnika to prawie 1300 stron druku. Podzielono je na 5 tomów, plus tom 6 – suplement będący spisem ziół po polsku, niemiecku i łacinie.

Zafascynowana piękną polszczyzną, którą Szymon Syreński pisał o ziołach, wpadłam na pomysł czytania Zielnika na głos. Przez wszystkie środy lipca 2019 roku, na Starym Mieście w Lublinie czytałam przez godzinę zielnik na głos. Towarzyszyła mi przyjaciółka, która również zajmuje się ziołami, lubelska zielarka Ilona Krawczyk.

O inicjatywie powstał reportaż w Radio Lublin. Do odsłuchania w poniższym linku.

„Czytanie w bramie” Reportaż Moniki Hemperek z dnia 23 lipca 2019 roku

Może i Was zachwyci Zielnik Syreniusza? Jeżeli tak, jest do nabycia w wydawnictwie, link poniżej. Jest tam również wiele innych, ciekawych pozycji.

Krośnieńska Oficyna Wydawnicza

O stokrotkach

Justyna

PS. Tutaj drugi wpis o Zielniku, i link do krótkiego filmu na YouTubie, w którym o nim opowiadam.

Olej z czarnuszki w guacamole, czyli awokado na ostro

Guacamole z olejem z czarnuszki

Olej z czarnuszki, ostry, aromatyczny i super zdrowy, jest dość trudny do użycia kulinarnie. Raczej polecany jest do spożycia samodzielnie, jako wsparcie zdrowia. Po prostu jedna łyżeczka rano na czczo, przez 3 tygodnie albo 3 miesiące, w zależności od problemu w którym potrzebujemy wsparcia. Olej z czarnuszki w guacamole, to całkiem udana próba wprowadzenia go do kuchni.

Warto testować używanie oleju z czarnuszki jako przyprawy, i mam dla Was taką propozycję.

Olej z czarnuszki w guacamole, czyli awokado na ostro

Lubimy surówki, sałatki i awokado. To zdrowy tłuszcz, jednak dość mdły dla wielu osób. W postaci guacamole, czyli surówki z pomidorami, cebulą, czosnkiem z awokado smakuje wybornie. A jak polejemy je olejem z czarnuszki, to już niebo w gębie.

To proste i znane danie, ale podajemy nasz przepis:

  • Dojrzałe awokado, ja lubię Hass, jest zawsze dobre do zjedzenia
  • 2-3 pomidorki koktajlowe, w zależności od ich wielkości
  • połowa małej cebuli, może być biała cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • Ocet domowy ( u mnie mniszkowy) lub sok z cytryny
  • Sól, pieprz
  • Olej z czarnuszki, świeży, na zimno tłoczony i niefiltrowany u nas OlejŚwieży z czarnuszki
Guacamole z olejem z czarnuszki
Olej z czarnuszki w guacamole, czyli awokado na ostro

Drobno siekam cebulkę, pomidora i miażdżę ząbek czosnku, awokado ugniatam widelcem. Dodaję parę kropli octu mniszkowego, sól i pieprz. Posypuję posiekaną świeża kolendrą.

Na końcu polewam guacamole łyżeczką oleju z czarnuszki, delikatnie mieszam.

U mnie taka sałatka wystarczy na kolację, będzie pasować do omleta z czosnkiem niedźwiedzim lub jako samodzielne danie.

Olej z czarnuszki swoją pikantnością doda więcej wyrazu do delikatnego awokado. Regularnie używane dostarczą dobrze zbilansowanych kwasów omega 3 i omega 6, oraz wielu niezbędnych mikroelementów i witamin. Olej z czarnuszki wspiera przyswajanie witaminy d3, i dodatkowo oczyszczanie organizmu z grzybów i pasożytów.

Na zdrowie!

Justyna

Stokrotki sposobem na detoks – w Radio Kielce

Dzisiaj w Radio Kielce można mnie było usłyszeć jak mówiłam o stokrotkach. Poniżej link do strony, będzie mi miło jak zajrzycie.

Używacie stokrotek?

Kto jada?

Kto pija napar ze stokrotek?

Wiecie, ja pięknie oczyszczają krew e szkodliwych produktów przemiany materii? Pisał o tym już Szymon Syreński w XVII wieku w swoim zielniku liczącym prawie 1300 stron. O nim więcej niebawem. A dzisiaj zapraszam na stronę Radia Kielce

http://www.radio.kielce.pl/pl/post-105852

Justyna

A tutaj piszę o stokrotkach

Dzikie rośliny jadalne jako niezbędny element współczesnej zdrowej diety

Justyna Pargieła

Zapraszam serdecznie do wysłuchania mojego bezpłatnego wykłady na temat: Dzikie roślin jadalne jako niezbędnego elementu zdrowej diety. Miałam przyjemność wygłosić ten wykład w Krakowie, w ubiegłym roku, podczas targów towarzyszących V Międzynarodowemu Kongresowi Medycyny Chińskiej i Medycyny Integracyjnej, który odbył się na przełomie czerwca i lipca 2019 roku.

Taki wstęp na mój temat znajdziecie na stronie holiapp.me:

„W lesie, na łące, w parkach i ogrodach rosną dzikie rośliny, które nie są dla nas niczym więcej niż chwastami. W rzeczywistości są one nieocenionym źródłem korzystnych dla zdrowia składników. Dziko rosnące rośliny czy chwasty możemy wykorzystywać kulinarnie, a także parzyć z nich napary i robić nalewki. O tym, które dzikie rośliny jadalne możemy wykorzystać w naszej kuchni opowie nam Justyna Pargieła”

Wykład jest bezpłatny, trzeba się tylko zarejestrować na platformie, żeby cały odsłuchać.

Zapraszam serdecznie

Justyna

PS.

Jeśli macie ochotę jeszcze mnie posłuchać to poniżej podaję linki do wpisów

Zielony koktajl mocy, z chwastami

Wiosna to czas, w którym mamy szczególną potrzebę oczyszczenia organizmu, wzmocnienia go i nabrania lepszej figury przed latem. Dobrą metodą jest wprowadzenie do codziennych posiłków zielonego koktajlu. Można zacząć od bardzo popularnego selera naciowego, jarmużu czy szpinaku. Ich smak jest nam również znany, co ważne, jeżeli zaczynamy przygodę z zielonym, surowym jedzeniem. Ja oczywiście polecam dziki zielony koktajl mocy, z chwastami, a raczej z cudownymi ziołami – pokrzywą, podagrycznikiem, mniszkiem i uprawianą kolendrą. Plus pomarańcza dla aromatu.

Wszystkie zielone warzywa zawierają chlorofil, który jest dla roślin tak cenny, jak hemoglobina dla nas. I chlorofil z roślin wspiera naszą krew. Im ciemniejsze liście, tym więcej chlorofilu, i więcej zdrowych składników dla nas. I oczywiście każda z roślin ma swoje cudowne właściwości. Dzisiaj tylko po kilka słów o każdej z nich, z czasem o każdej napiszę więcej. Jeżeli jednak teraz szukacie dokładnych informacji, ja zawsze odsyłam do strony dr Henryka Różańskiego, u którego uczyłam i uczę się zielarstwa.

Składniki zielonego koktajlu mocy: pomarańcza, podagrycznik, cykoria, jabłko, ogórek, pokrzywa, mniszek, cykoria.

Pokrzywa

Królowa majowa, to każdy wie, że pokrzywa majowa najlepsza, i wtedy ma najwięcej właściwości. Zanim zakwitnie. Wtedy zbieramy młode szczyty roślin, najlepiej 10-20 cm, lub same młode liście. I dla najlepszej kuracji warto używać jej właśnie teraz. Możemy robić codziennie świeży sok, 50 ml czystego soku z pokrzywy będzie wystarczające. Lub, dużą garść pokrzyw wrzucamy do koktajlu i miksujemy. Pamiętajmy, aby wcześniej pokroić drobno łodygi, ponieważ pokrzywa jest bardzo włóknista. Zresztą.

Robiono z niej płótno, nici, a nawet ochronne energetycznie bransoletki.

Pamiętacie bajkę o 12 braciach? No, i wedle pewnych informacji pościel rosyjskich carów, była tkana wyłącznie z pokrzywowych włókien. No dobrze, napiszę osobnego posta o pokrzywie.

Wracając do właściwości. Pokrzywa zawiera żelazo, jod, fosfor, siarkę, magnez, sód, witaminy A, C, B2, B5, K, flawonoidy, fitosterole, histaminę i inne. W fitoterapii pokrzywa jest bardzo ważnym surowcem, używanym przy podnoszeniu odporności, anemii, problemach z przemianą materii, przy zatrzymaniu wody w organizmie, przy nadmiarze kwasu moczowego itd itp. To naprawdę wspaniała roślina. Co jednak ważne.

Pokrzywę najlepiej używać teraz w maju. Świeżą. I jeżeli robicie to codziennie, to maksymalnie 14 dni, potem należy zrobić 14 dni przerwy.

Oczywiście, jeżeli raz na kilka dni jecie pokrzywę, albo pijecie z niej sok, te 14 dni nie obowiązuje. Pokrzywa zawiera histaminę, i u niektórych osób przedawkowanie może wywołać silną reakcję alergiczną, z plamami na skórze, które długo ne zejdą. Na przykład kilka lat.

Podagrycznik

Inaczej śnitka, gierz, girsz. Chwast, który znacie na pewno, ale o tym nie wiecie. Uciążliwy chwast, mój ulubiony. Usuwa nadmiar kwasu moczowego, stąd jego nazwa podagrycznik – od podagry – dny moczanowej. Zawiera mnóstwo cennych składników, między innymi witaminę C, miedź i bor! Tutaj filmik jak go rozpoznać.

Mniszek lekarski

wspiera oczyszczanie wątroby, poprawia pracę nerek, w związku z tym odmładza i podnosi odporność. O mniszku już było – kiszonym, duszonym, w surówce, i przerobionym na ocet, a także o toniku z kwiatów mniszka. I parę słów o nim w Radio Kielce

Kolendra

Do tej pory trochę po macoszemu traktowana, ze względu na swój mydlany aromat. Na szczęście zaczynamy ją kochać, ponieważ usuwa z organizmu metale ciężkie, a to niezmiernie istotne przy współobecności wielu schorzeń, również autoimmunologicznych. Dodana do innych ziół, naprawdę da się lubić. Zawiera m.in. witaminy A,B,C i K.

Pomarańcza

Nie miałam cytryny, więc dałam pomarańczę. Musi zawierać coś co mój organizm potrzebuje, ponieważ mogą je jeść kilogramami ostatnio. Na pewno ma flawonoidy, witaminę C, witaminy z grupy B, i takie mikroelementy jak fosfor, magnez, mangan, selen i miedź. Oprócz odporności wpływa też na poprawę stanu plamki żółtej w oku.

Przepis na zielony koktajl mocy, z chwastami

  • Garść pokrzywy
  • Kilka dorodnych łodyg podagrycznika
  • Duży pęczek liści mniszka
  • Kilka gałązek kolendry
  • Połowa pomarańczy
  • Cykoria
  • Ogórek

Zmiksować do kremowej konsystencji.

Smacznego !

PS. Oczywiście, jeżeli nie łączycie owoców z warzywami, usuńcie pomarańczę. Samo jabłko nada delikatnego smaku.

Justyna

Posiekane chwasty, przed zmiksowaniem. Zielono mi!

Ocet z kwiatów mniszka, po syropie.

Kwiaty mniszka, stokrotka i bluszczyk kurdybanek

Octy żywe, z naturalnej fermentacji można robić z wielu surowców. O samych octach napiszę osobno, mam trochę fajnych ciekawostek również ze świata, zebranych przy okazji pisania artykułów. Dzisiaj chciałabym Wam napisać posta o occie tytułowym, żeby jeszcze można było z niego w tym roku skorzystać. Mniszek jeszcze kwitnie, ochłodziło się, ten czas się może przedłużyć. Ocet z kwiatów mniszka, z wyciśniętych kwiatów po zrobieniu syropu, lub jak kto woli, miodku mniszkowego, powstał u mnie spontanicznie. Jak większość rzeczy o których piszę. I byłam bardzo pozytywnie zaskoczona jego smakiem i mocą.

Jak co roku od wielu lat, zrobiłam syrop z kwiatów mniszka. Po raz pierwszy robiłam go 18 lat temu, w maju 2002. Z wielkim brzuchem, ponieważ byłam w 7 miesiacu ciąży z moim synem. Pomagała mi zbierać kwiatki 3 letnia córcia. Pamiętam, że miałam jasne spodnie ogrodniczki, z jasno beżowego płócienka. To ważne, bo założyłam je wtedy ostatni raz. Sok z łodyżek ze zrywanych kwiatków tak mi pobrudził spodnie na brzuchu, że były do wywalenia. No sama je pobrudziłam, dobra. Dobrze to zapamiętałam, i już zawsze ubierałam się na czarno zbierając mniszka, albo w ciuchy bardzo roboczo-domowe. A syrop na stałe zagościł w moim domu.

Kilka lat temu pochłonęło mnie octowanie, i zaczęłam robić octy z wszystkiego co mi do głowy wpadło. I również je stosować, do picia z wodą i kulinarnie, do sałatek. Kosmetycznie jestem zbyt leniwa, ale czasem płuczę włosy wodą z octem. Za to octy w których muszki zagoszczą a ja nie zauważę, używam z powodzeniem do sprzątania.

Ocet, ten z kwiatów forsycji

Przepis na ocet z kwiatów mniszka, po syropie.

Tradycyjnie zrobiłam więc syrop z kwiatów mniszka, i z żalem patrzyłam na kwiaty, które zostały po odciśnięciu na sitku. Postanowiłam spróbować. Dość mocno odciśnięte kwiaty włożyłam do dużego słoja, 3 litrowego. To znaczy do 4 słojów, bo tyle miałam kwiatów. Zawsze wypełniam słój do połowy surowcem. Do 5/6 objętości słoja dolałam wody z cukrem. Cukru zawsze daję 4 łyżki na 1 litr wody. Woda była letnia, po przegotowaniu.

Słój zakrywam papierowym ręcznikiem i uszczelniam gumką recepturką. To najbardziej sprawdzona metoda. Muszki przez ręcznik nie przechodzą, a powietrze swobodnie. Każdego dnia przez 3 tygodnie mieszam to co w słoiku wyparzoną drewnianą łyżką. Po 3 tygodniach, jak uspokoi się fermentacja, przestaję mieszać i zostawiam jeszcze na 3 tygodnie, aby ocet dojrzał. Po tym czasie ocet odcedzam i zlewam. Trzymam w szczelnie zakręconych butelkach, w spiżarni ( to znaczy w mojej pracowni). Nie w lodówce, nie pasteryzujemy. I ocet nie ma terminu ważności. Jeśli jest dobrze zrobiony, to jest na zawsze, i będzie smaczniejszy z czasem.

Mam u siebie octy 5 letnie, z moich pierwszych octowych przygód. Zachwycają smakiem. Zostawcie zawsze małą buteleczkę octu, dobrze zakręćcie i zapomnijcie o niej.

Ocet z kwiatów mniszka, po syropie miał zadziwiająco dużo pyłku w sobie, w osadzie. I to mnie przekonało, że absolutnie trzeba go zawsze robić. Szkoda tego pyłku, to jest najcenniejsze co mają kwiaty dla nas.

To moje octy z 2017 roku

A ja przeszukałam cały komputer, i nie mam ani jednego zdjęcia octu z kwiatów mniszka! Ten z forsycji jest podobny w kolorze, taki Wam powinien wyjść.

Udanych eksperymentów!

Justyna

Ps. A tutaj inne moje przepisy z mniszka

Surówka z liści mniszka, jabłka i pomarańczy.

Składniki surówki

Mniszek lekarski to wspaniała roślina, o szerokich dobroczynnych właściwościach, którą warto na stałe wprowadzić do diety. Pamiętam z książek Ireny Gumowskiej czytanych w młodości o wyjątkowej urodzie Francuzek, które stale jadają liście mniszka w surówkach. Ma to sens, ponieważ mniszek regeneruje wątrobę, która odpowiada za oczyszczanie naszej krwi, i pośrednio za wygląd i jakość naszej skóry. Najprostsza metoda na mniszek w diecie, to codzienna surówka z liści mniszka, jabłka i pomarańczy.

Liście mniszka najsmaczniejsze są wczesną wiosną, zanim zakwitną. Są wtedy najmniej gorzkie. Można je jednak jeść cały rok. Ścinane rozety mniszka odrastają nowymi listkami, i możemy mieć swoją prywatną dziką plantację, z zawsze młodą świeżą zieleniną. Warto również liście mniszka bielić, dzięki temu będą o wiele delikatniejsze i bardziej chrupiące. Polega to na tym, że kępę mniszka przykrywamy szczelnie ciężką glinianą doniczką, bez otworu w dnie na kilka dni. Bez światła słonecznego mniszek będzie się wybielał, i nabierał delikatniejszego smaku.

Mimo tego, że gorzki, mniszek jest ratunkiem dla naszego organizmu, a do tego jest dostępny całkiem za darmo. Dla mnie najważniejsze jest to, że jest to żywa żywność. Tak, to jedzenie, które jest pełne energii, której nie ma w przemysłowo hodowanych warzywach, ani innych produktach.

Podrzucam więc dzisiaj jeden bardzo prosty przepis, do codziennego stosowania. Mnie bardzo posmakowała ta surówka i jest naprawdę szybka w przygotowaniu.

Surówka z liści mniszka, jabłka i pomarańczy

Garść liści mniszka

Połówka w miarę słodkiego jabłka

Połówka pomarańczy

Sok z drugiej połówki pomarańczy

Pieprz

Pół łyżeczki octu balsamicznego

Dobrze opłukane liście mniszka, siekamy na większe kawałki, lub rozrywamy palcami

Posiekane liście mniszka lekarskiego

Jabłko ścieramy na tarce na dużych oczkach, połówkę pomarańczy kroimy na kawałki ok 1 cm. Z drugiej połówki wyciskamy sok.

Liście mniszka, starte jabłko i pomarańcza.

Wszystko mieszamy razem, dodając sok z pomarańczy, ocet balsamiczny – lub inny dobry, aromatyczny ocet np. malinowy, oraz pieprz. Jeśli chodzi o octy, niedługo zacznę o nich pisać, i podam uniwersalny przepis na ocet, taki jak ja robię z różnych ziół, owoców i warzyw. I kwiatów.

Podana porcja surówki jest dla jednej osoby.

Smacznego!

Wasza wątroba będzie Wam wdzięczna

Justyna

Surówka z liści mniszka, jabłka i pomarańczy.

Omlet z czosnkiem niedźwiedzim

Omlet z czosnkiem niedźwiedzim. Na śniadanie lub kolację, a może być również na obiad. Aromat czosnku jest tutaj mniej odczuwalny, ale na tyle, aby było smacznie i ciekawie.

To ostatni dzwonek na świeże liście czosnku niedźwiedziego, który ostatnimi czasy stał się najbardziej popularną dziką rośliną jadalną na wiosnę. Możecie posadzić go w swoim ogrodzie, lubi miejsca cieniste, pod liściastymi drzewami. Dobrze będzie się czuł pod drzewkami owocowymi, czy nawet w krzakach bzu lilaka, albo pod porzeczką. Wszędzie tam, gdzie będą liście, a Wy oczywiście zostawicie je na zimę, żeby grzały ziemię, trzymały wilgoć oraz dawały co roku piękną nową próchnicę. Tam po 2-3 latach będziecie mieć piękne kępy czosnku. Trzeba mu pozwolić zakwitnąć, sam się rozsieje i w tedy plantacja będzie pięknie się poszerzać. I będzie okazja zrobić też inne dania niż omlet z czosnkiem niedźwiedzim.

Zbierać z dzikich stanów można czosnek niedźwiedzi tylko w niektórych województwach, i w ilości takiej, która nie zaburzy stanu rośliny w danym miejscu. Najlepiej mieć swój. Oczywiście można też zakupić z hodowli, chociażby od pana Rokickiego spod Bliżyna. Ma również sprawdzone, super cebulki czosnku niedźwiedziego, do posadzenia jesienią.

W Niemczech podczas sezonu, czyli marzec – maj, jest dostępny w marketach, świeży, w pęczkach, obok innych świeżych ziół.

Dlaczego warto go jeść? Jest delikatniejszy w smaku niż zwykły czosnek, co ważne dla wielu osób. Podnosi odporność, jest przeciwwirusowy, przeciwbakteryjny, wspomaga oczyszczanie organizmu i obniża odporność. Najlepszy jest na świeżo, kiszony lub w nalewkach. Nie warto czosnku niedźwiedziego suszyć, traci cały smak, aromat i właściwości.

Omlet z czosnkiem niedźwiedzim

2 jajka

Kilka liści czosnku

Sól

Pieprz

Masło

Czosnek siekam, wrzucam na masło na 1 min. Zalewam rozbełtanymi jajkami z solą i pieprzem. Patelnię przykrywam pokrywką, wtedy nie muszę omleta przewracać. Po 2-3 minutach omlet gotowy.

Czosnek niedźwiedzi można również kisić ( jak inne dzikie warzywa) , już niedługo o tym napiszę.

Smacznego!

#czosnekniedźwiedzi

#wildgarlic

#bärlauch

#alliumursinum

##omlet

#dzikakuchnia

#dziczejemy

#foragedfood

#forager

#foragers

#wiosna

#instafood