Relacje z warsztatów

Liście babki w cieście

Dla wszystkich nowych i stałych gości wrzucam link z warsztatów, jakie odbyły się w 2016 roku w Warszawie, w świetnym miejscu, którego już nie ma.

Jednym z gości była przesympatyczna Anna Kusiak-Gibowska, która na swoim kulinarnym blogu zamieściła relację z naszego wspólnego gotowania i rozmów o roślinach.

Zapraszam do relacji i na bloga Ani

https://annapgk.blogspot.com/2016/10/zdazyc-przed-wiewiorkami-warsztaty.html

Najlepszy tonik jaki piłam, tonik z kwiatów mniszka

Zimne maceraty, czyli zalewanie ziół zimną wodą, to jeden z sposobów na korzystnie z nich. Szczególnie popularny w Szwajcarii, ale Bułgarzy również macerują zioła w zimnej wodzie. Bardzo popularne jest również picie w Paragwaju terere, czyli yerba mate zalewanej zimną wodą. U nas nie spotkałam się z tym, poza dodawaniem paru listków mięty do letnich lemoniad.

Robię jednak różne eksperymenty, i czasem efekt przerasta moje oczekiwania.

Ostatni czas jest mocno mniszkowy. Nie mam wystarczającej ilości kwiatów na syrop, w tym roku go nie zrobię. Mam jednak kilka kępek na trawniku, które systematycznie wykorzystuję. Pączki mniszka i łodyżki kwiatowe do kiszenia https://dziczejemy.pl/archiwa/66 , liście chętnie jem jako sałatkę, bądź podaję do obiadu, po podduszeniu https://dziczejemy.pl/archiwa/82. Kwiaty wykorzystuję do placuszków, malutkich słodkich racuszków mniszkowych, albo również kiszę, podobnie jak pączki i łodyżki.

Kilka dni temu miałam uzbieraną garść kwiatów i kilka pączków, i spontanicznie wrzuciłam do słoika. Dołożyłam połówkę cytryny, była pod ręką. Zalałam to letnią wodą i zakręciłam słoik. Nie schowałam do lodówki, ponieważ miałam nadzieję na lekką dziką fermentację. Eksperymentalnie.

Minęło chyba 4 dni, szczerze mówiąc nie pamiętam dokładnie, ile czasu to stało. Na pewno mniej niż tydzień a dłużej niż dwa dni. Zakrętka lekko pyknęła przy otwieraniu.

A to co w środku powstało, to najlepszy lekko tonik jaki kiedykolwiek piłam.

Tonik z kwiatów mniszka
Tonik z kwiatów mniszka i cytryny.

Czuć dość wyraźnie cytrynę, ale najbardziej czuć przyjemną goryczkę. Dokładnie jak z toniku z żółtą etykietą znanej marki. W przeciwieństwie jednak do niego, ten mój tonik nie był słodki.

Ja jestem zachwycona tym odkryciem, i serdecznie Was zachęcam do używania mniszka również w tej formie. Kwiaty zmacerowane w zimnej wodzie z cytryną. Na 3-4 dni. Próbujcie kiedy najbardziej Wam będą smakować

Tak, wiem, to już 3 post o mniszku lekarskim Taraxacum officinale. Sa przecież inne rośliny. Oczywiście, i nie planowałam o tym dzisiaj pisać, ale musiałam.

Dlaczego też bardzo polecam mniszka lekarskiego do diety?

Tak jak mówię na moich spacerach i warsztatach – my Polacy często mamy problemy z wątrobą. To chyba taka narodowa przypadłość, szczególnie, że dieta z dużą zawartością smażonego mięsa plus alkohol robi swoje. No i wątroba kumuluje negatywne emocje, takie jak złość czy agresja. Warto więc takie dodatki wprowadzić do diety, które w natyralny sposób, codziennie będą ta wątrobę wspierać w jej pracy.

A to jest właśnie jedno z zadań mniszka lekarskiego. Oczyszczanie wątroby.

Przy okazji nerki nam będą wdzięczne, ponieważ mniszek wspaniale ich pracę i ściąga nadmiar wody z organizmu. Powinno to ucieszyć Panie, szczególnie te, które przed miesiączką czują się napuchnięte i odczuwają z tego powodu dyskomfort. Poleca się zresztą napar z ziela mniszka lekarskiego właśnie przy PMS i do regulacji miesiączkowania.

Namówiłam?

To proszę iść na spacer i pozbierać mniszka.

Przepis na gorzki tonik mniszkowy

  • Spora garść kwiatów mniszka, a nawet pół słoika 250 ml
  • Połowa cytryny, pokrojona na ćwiartki. Z grubą warstwą białej skórki, Tylko cienko obieram żółtą. I z pestkami
  • Letnia lub zimna woda

Zalewamy kwiaty mniszka i cytrynę wodą. Zakręcamy i odstawiamy na kilka dni, najlepiej 3-4. Najlepiej „na oku”, na blacie kuchennym, tam gdzie będziecie mogli go obserwować czy przypadkiem nie fermentuje i nie kipi.

Można po zrobieniu osłodzić miodem, mnie jedna taki niesłodki smakowała najbardziej.

Pamiętajcie, kochajcie Wasz wątroby i wspierajcie je jak się da!

Justyna

Duszone liście mniszka, i co z tym ich gorzkim smakiem

Kwiaty mniszka, stokrotka i bluszczyk kurdybanek

Lubię proste i szybkie posiłki. I lubię zjeść coś zielonego do obiadu.

W mojej kuchni to często są mniszki, podagrycznik, albo to co znajdę najbliżej domu. Wykorzystuję to co jest blisko mnie. Tym razem w roli głównej liście mniszka lekarskiego. Jest ich teraz mnóstwo, i są jeszcze w całkiem dobrej kondycji. Młode, czyste liście są łatwo dostępne. Pamiętajcie również, że warto pozbierać trochę liści mniszka przy okazji zbierania kwiatów na syrop mniszkowy. Wiele rzeczy można robić „przy okazji”.

Wiele osób pisze do mnie jak z gorzkością mniszka. To powiem teraz i pewnie będę się powtarzać.

Nie wiem jak bardzo będzie dla Was gorzki mniszek. Nie wiem jak będzie Wam smakował. Gorzej. Nie umiem Wam odpowiedzieć na pytanie – a jak on smakuje ? bo pytacie o to jak Wam on będzie smakował. A tego naprawdę nie wiem.

O moich smakach piszę w każdym poście. One są moje. Jem dzikie rośliny od lat, lubię nowe smaki, lubię próbować i degustować. I wiele razy się przekonałam, że coś co dla mnie jest pyszne – komuś nie przechodzi przez usta. Z różnych powodów. Ale też dlatego, że mamy różnie ustawione kubki smakowe. Ja jestem od 26 lat wegetarianką, i moje kubki będą rejestrowały smaki inaczej niż każdy z Was.

Wracając do mniszka lekarskiego ( popularnie, acz niepoprawnie nazywanego mleczem). Spotkałam mniszki o różnym stopniu goryczki. Młode liście, duże, z roślin przed kwitnieniem, bądź rosnących na terenach podmokłych są delikatniejsze. Im starsze liście, im miejsce bardziej suche, tym smak ostrzejszy i bardziej wyrazisty. Ale, ale …to dobrze! Gorzki smak jest na bardzo potrzebny do równowagi w organizmie, równowagi smaków, a także dla regulacji i wzmocnienia pracy wątroby. Więcej o tym napiszę w osobnym poście. Próbujcie więc mniszka, podjadajcie jego listki, schrupcie pączki, zróbcie placuszki z kwiatów. Nasze kubki smakowe potrzebują 3 tygodni aby zmienić odczuwanie smaku.

Gwarantuję, że po 3 tygodniach podgryzania małych kawałków liści lub ogonków kwiatowych mniszka – Wasza tolerancja na gorzki smak będzie większa.

Duszone liście mniszka, kiszone stokrotki, kiszone kwiaty mniszka, kasza gryczana, bluszczyk kurdybanek i jasnota gajowiec.

Przepis na danie obiadowe z duszonymi liśćmi mniszka.

Może atrakcyjność nie najlepsza, ale smakowitość i owszem.

  • Liście mniszka lekarskiego, większy pęczek, u mnie było ok 20 liści
  • Masło, około łyżki ( ja lubię masło i maślany aromat)
  • Pieprz świeżo zmielony
  • Sól kłodawska

Liście mniszka płuczę w czystej wodzie, dokładnie oglądam, czy są ładne i bez gości ( np. mrówek). Można je posiekać na kawałki około 2 cm, ja wolę w całości je przygotować, są bardziej malownicze i mnie smakują tak lepiej.

Na małej patelni rozgrzewam masło, wrzucam lekko osuszone liście, i duszę około 2 min. Dodaję do smaku sól i pieprz, najchętniej świeżo zmielony.

Mniszek jest gotowy do podania, ale warto go skomponować z kiszonkami, jak poniżej.

W moim daniu obok niego zagościły

  • Kiszone stokrotki
  • Kasza gryczana z curry.
  • I oczywiście bluszczyk kurdybanek na środku talerza. Sam jego widok poprawia mi trawienie, a co dopiero jak go zjadam!
  • Jasnota gajowiec do ozdoby obok talerza ( później została wysuszona i zachowana na później do naparów)

Smacznego i nie bójcie się gorzkiego smaku!

#dzikakuchnia #dzikiewarzywa #jadalnekwiaty #kiszonekwiaty #kiszkonki #pickles #wildeküche #wildgemüse #eingelegtesgemüse #stokrotkapospolita #bellisperennis#daisy #gänseblümchen #mniszeklekarski #löwenzahn #dziczejemy #kaszagryczana #curry #obiad #pickleddaisy #dandelion #taraxacumofficinale #jasnotagajowiec #lamiumgaleobdolon #foragers #forager#foragedfood

Na zdrowie

Justyna

Kiszone łodygi i pączki mniszka , hit na facebooku

3 maja ubiegłego roku zamieściłam poniższy post, z przepisem na kiszone łodygi i pączki mniszka na facebooku, i ma on tam, rekordową jak dla mnie liczbę udostępnień, ponad 300. Bardzo się cieszę, i mam nadzieję, że zostaliście na tyle zainspirowani, iż odważycie się na degustację, i chociaż na testowe zakiszenie małego słoiczka pączków mniszka oraz osobno jego łodyg kwiatowych.

Mniszek lekarski kwiaty i pączki, przygotowane do kiszenia

Ulubione kiszone pączki i łodygi mniszka.

Zbierając kwiaty mniszka na syrop, pożałowałam rok temu ogromnych ilości zostających łodyg kwiatowych. A przecież jak cały mniszek są jadalne. Ukisiłam je tak samo jak pączki. I jestem dalej zachwycona.
W tym roku moje mniszki mają bardzo długie łodyżki i nie mieszczą się pionowo w słoiku, więc je zwinęłam. Są elastyczne, a jednocześnie nie włókniste, więc z przyjemnością będzie można je zjadać o każdej porze roku. Można je pokroić, dla mnie jednak frajdą jest jak mogę je jeść w całości.


Kiszę jak wszystkie kiszonki. Najprościej, bo leniwa jestem. Tak samo kiszę stokrotki. Przepis tutaj

W jednym słoiczku układam łodygi mniszka, w drugim pączki mniszka, a w trzecim kwiaty.


1 litr wody
1 łyżka soli kłodawskiej (19 gr)
Wodę zagotowuję, dodaję sól, i już letnim płynem zalewam zawartość słoiczka, czyli łodygi mniszka. Zakręcam go! Przez kilka dni kiszonka może „pracować”. Jak się uspokoi, najczęściej trwa to około tydzień, dolewam wody z solą, aby zawartość była przykryta. Nie pasteryzuję. Przechowuję część słoiczków w lodówce, część w szafce, są dobre i nadające się do spożycia nawet po roku.

Smacznego kiszonego mniszka!

Justyna


Bardzo polecam #mniszeklekarski #taraxacum #kiszonki #wildedibles #wildfoods #wildkitchen #foragers #forager #taraxacumofficinale #dziczejemy

Relacja z warsztatów kiszenia w Radoszycach

W październiku 2019 miałam przyjemność gościć w Kole Gospodyń Wiejskich znad Plebanki w Radoszycach. Przesympatyczne panie przygotowały razem kilka różnych kiszonek, dodając również liście mniszka. On jest dostępny większość część roku.

Zapraszam do relacji

http://www.radio.kielce.pl/pl/post-93116

W poście znajdziecie również przepis na kiszonkę wielowarzywną z chwastami, tutaj z liśćmi mniszka

Witaj w moim świecie

Nadszedł czas, najwyższy zresztą, aby to co od 4 lat publikuję w mediach społecznościowych przenieść na bloga. Jest więc blog i ja jestem tutaj. Znajdziecie tutaj przepisy na potrawy z dzikich roślin jadalnych, inspiracje do korzystania z ziół na co dzień i od święta, oraz wszystko to co jest dla mnie ważne, i czym będę się chciała z Wami dzielić. Możliwe, że nie tylko zioła i rośliny tutaj się pojawią. Ale dajmy czas tej opowieści. Moim planem jest spięcie tutaj różnych moich aktywności i zainteresowań. Trzymajcie kciuki!

Justyna Pargieła